Ulatowski prosi, by poczekać z trumną

Paweł Hochstim
Trener Rafał Ulatowski ma problem, bo Liga Europejska ucieka jego drużynie
Trener Rafał Ulatowski ma problem, bo Liga Europejska ucieka jego drużynie fot. Dariusz Śmigielski
Proszę, żeby nie otwierać jeszcze trumny z napisem: koniec sezonu w Bełchatowie, bo mamy jeszcze osiem meczów - mówi trener PGE GKS Bełchatów Rafał Ulatowski.

Jego zespół traci juz jednak siedem punktów do drużyn, które zajmują miejsca gwarantujące udział w Lidze Europejskiej.

Niestety, sytuacja bełchatowskiego klubu jest nie do pozazdroszczenia. Wielu piłkarzom kończą się kontrakty i coraz głośniej słychać, że im się to nie podoba. - Obiecaliśmy sobie, że do momentu, gdy będziemy mieli jeszcze szanse na puchary, będziemy rozmawiać tylko o piłce - dodaje Ulatowski, który jest w podobnej sytuacji do swoich jedenastu podopiecznych - też w czerwcu kończy mu się umowa z GKS.

Pierwszy sygnał do odejścia dał Jakub Tosik, który - jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy - podpisał już umowę z Polonią Warszawa. Kontrakt będzie obowiązywał od 1 lipca. Oficjalnie póki co nikt tego nie potwierdza, choć właściciel Polonii Józef Wojciechowski powiedział wczoraj, że podpisał już umowę z piłkarzem, który niedawno zadebiutował w reprezentacji Polski, a 30 czerwca kończy mu się kontrakt.

Przed meczem z Zagłębiem piłkarze z Bełchatowa nie ukrywali, że w dwóch najbliższych meczach muszą zdobyć komplet punktów. Po porażce z lubinianami została im już tylko szansa na trzy punkty w czwartkowym meczu z Odrą Wodzisław.

Siedmiopunktowa strata wydaje się już nie do odrobienia, ale... trzeba pamiętać o seriach bełchatowskich piłkarzy. W poprzednich rundach wygrywali wiele meczów pod rząd, więc nie można założyć, że tym razem będzie inaczej. Jesienią zwyciężyli w siedmiu kolejnych spotkaniach, więc jeśli udałoby im się to powtórzyć jeszcze raz, to nadzieja na grę w Lidze Europejskiej jeszcze powróci.

- Nie ma co się oszukiwać, to było słabe spotkanie w naszym wykonaniu - mówi pomocnik bełchatowskiej drużyny Patryk Rachwał. - Musimy się szybko zrehabilitować.

Po raz kolejny okazało się, jak bolesny dla PGE GKS jest brak Mariusza Ujka. Napastnik nie mógł grać w końcówce rundy jesiennej i bełchatowianie zaczęli tracić punkty. W piątek nie zagrał z powodu kłopotów z barkiem i pierwszy raz wiosną GKS przegrał mecz na własnym stadionie.

- Na pewno brak Mariusza wpływa na zespół, ale nie ma co zwalać winy na jego brak - mówi Dariusz Pietrasiak.

Tym bardziej niezrozumiałe jest, że szefowie PGE GKS nie są pewni, czy chcą przedłużyć wygasający w czerwcu kontrakt Ujka. Sam piłkarz nie ukrywa, że ma propozycje i zapowiada, że w tym tygodniu jego przyszłość będzie już jasna. To oznacza, że zamierza podpisać kontrakt z innym klubem, który będzie obowiązywał od lipca.

Póki co jednak Ujek, a także m.in. Rachwał i Pietrasiak czekają na propozycję szefów GKS. Jak się jednak nieoficjalnie dowiedzieliśmy, mogą być zawiedzeni ofertą klubu z Bełchatowa, bo nie ma szans, by dostali do podpisu kontrakty z obecnymi zarobkami. Klub przedłużył wprawdzie umowę sponsorską z PGE, ale na gorszych warunkach, niż obecne.

Kibice muszą sięgnąć do kieszeni

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie