Skra gra z Domeksem AZS Tytan Częstochowa

Paweł Hochstim
Marcin Możdżonek spełni dziś marzenie swojego 10-letniego kibica
Marcin Możdżonek spełni dziś marzenie swojego 10-letniego kibica fot. Dariusz Śmigielski
Po trzech tygodniach przerwy siatkarze PGE Skry Bełchatów zagrają w piątek o godz. 18 mecz 14. kolejki PlusLigi z Domeksem AZS Tytan Częstochowa.

Bełchatowianie liderują w tabeli z przewagą pięciu punktów nad drugą ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i sześciu nad swoimi dzisiejszymi przeciwnikami, którzy zajmują trzecie miejsce.

Spotkanie z ekipą Grzegorza Wagnera to ostatni trudny mecz bełchatowian przed decydującymi meczami o mistrzostwie Polski i zwycięstwie w Lidze Mistrzów. W pierwszej rundzie częstochowianie we własnej hali pokonali mistrzów Polski 3:0. Nie ulega jednak kwestii, że spotkanie odbyło się w najgorszym momencie dla Skry, która nie dość, że była w dołku, to jeszcze w Częstochowie grała dzień po meczu w Lidze Mistrzów.

W piątek bez wątpienia faworytem jest Skra, choć częstochowianie spisują się w tym sezonie bardzo dobrze. Młody zespół Grzegorza Wagnera, w którym jedną z czołowych ról odgrywa wypożyczony ze Skry Paweł Zatorski, libero AZS, wychowanek klubu z Bełchatowa, będzie szczególnie zmotywowany.

Wiadomo, że w dzisiejszym meczu zabraknie francuskiego gwiazdora Skry Stephane'a Antigi, który przed tygodniem przeszedł w Łodzi zabieg artroskopii kolana. Rokowania lekarzy są bardzo dobre i już niedługo Antiga ma być gotowy do gry. Spotkanie transmitować będzie telewizja Polsat Sport.

Bełchatowianie, którzy z racji miana organizatora turnieju finałowego Ligi Mistrzów, po fazie grupowej nie uczestniczą w kolejnych rundach, mogą się przyglądać, jak wykruszają się kolejni faworyci do przyjazdu do Łodzi na Final Four. W środowy wieczór z Ligą Mistrzów pożegnał się jeden z największych faworytów, Zenit Kazań, który wprawdzie wygrał rewanż z Olympiacosem Pireus 3:2, ale tydzień wcześniej przegrał w Grecji 1:3. Zenit, gdyby awansował do kolejnej rundy, byłby z dużym prawdopodobieństwem rywalem mistrzów Polski w półfinale. Z drabinki rozgrywek wynika bowiem, że Skra wpadnie na zespół rosyjski lub grecki. Będzie to Olympiacos Pireus albo Dynamo Moskwa. Wczoraj Dynamo wyeliminowało z rozgrywek Panathinaikos Ateny. Zespół Pawła Zagumnego próbował odrobić straty z pierwszego meczu, przegranego 0:3. Grecy wygrali pierwszą partię, ale przegrali drugą i stało się jasne, że awans wywalczy Dynamo.

Drabinka turniejowa może być jednak wywrócona, jeśli w ćwierćfinale Asseco Resovia Rzeszów wyeliminuje włoskie Trentino Volley. Wówczas - zgodnie z decyzją szefów Europejskiej Federacji Siatkówki - w półfinale Skra zagra z Resovią, bo CEV nie dopuszcza sytuacji, by w finale Ligi Mistrzów zmierzyły się drużyny z tego samego kraju.

Jeśli jednak Trentino okaże się mocniejsze od wicemistrzów Polski, w półfinale w Łodzi zmierzy się z jedną z rewelacji tegorocznej Ligi Mistrzów. Austriacki Hypo Tirol Innsbruck wyeliminował w środę VfB Friedrichshafen z Niemiec, wygrywając 3:0, a słoweński ACH Volley Bled zwyciężając we Włoszech 3:2 wyrzucił z rozgrywek Sebastiana Świderskiego i jego kolegów z Lube Banca Macerata. Teraz Tirol zmierzy się z ACH Volley w ćwierćfinale i jeden z tych zespołów awansuje do turnieju w Łodzi. Jeśli będzie to drużyna ze Słowenii, kibice Skry będą mieli okazję zobaczyć byłego gracza bełchatowskiej drużyny Kanadyjczyka Dana Lewisa.

Nie ma wątpliwości, że Skra będzie jednym z faworytów Final Four. Jeśli Włosi z Trentino nie poradziliby sobie w dwumeczu z Resovią, to bełchatowianie zostaną uznani za głównego kandydata do zwycięstwa w Łodzi.

Jak już informowaliśmy, w najbliższych tygodniach siatkarze Skry zmierzą się w trzech meczach sparingowych z poważnymi przeciwnikami. W środę, 24 lutego zagrają w Niemczech z VfB Friedrichshafen, a 8 marca polecą na kilka dni do Włoch, gdzie zagrają towarzysko z Trenkwalder Modena i Sisleyem Treviso.

Przed dzisiejszym spotkaniem w Bełchatowie olbrzymią frajdę będzie miał 10-letni Szymon ze Starachowic, wierny kibic PGE Skry i reprezentacji Polski, który spotka się z Marcinem Możdżonkiem, środkowym bełchatowskiej drużyny. - Dostałem list od mamy Szymona, w którym dokładnie opisała, jak jej syn marzy o spotkaniu z Marcinem. A ponieważ Szymon miał w czwartek urodziny, zaprosiłem mamę z naszym kibicem na spotkanie do klubu - mówi prezes Skry Konrad Piechocki. Szymon przyjedzie do Bełchatowa rano, będzie miał okazję porozmawiać ze swoim ulubionym zawodnikiem, a wieczorem obejrzy mecz z częstochowianami. Z pewnością będzie to prezent urodzinowy, który zapamięta na długo.

Kibice muszą sięgnąć do kieszeni

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie