Siatkarze PGE Skry grają z AZS w Olsztynie

Paweł Hochstim
W hali w Olsztynie Skra zdobyła swoje pierwsze złoto. W Skrze z tamtej drużyny grają tylko Radosław Wnuk i Mariusz Wlazły
W hali w Olsztynie Skra zdobyła swoje pierwsze złoto. W Skrze z tamtej drużyny grają tylko Radosław Wnuk i Mariusz Wlazły fot. Dariusz Śmigielski
Olsztyn na zawsze będzie kojarzył się z budową wielkiej Skry. Pierwsze sukcesy bełchatowscy siatkarze wywalczyli bowiem w Olsztynie.

W grudniu 2004 roku Skra wygrała w hali Urania swój pierwszy w historii Puchar Polski, a cztery miesiące później w tym samym miejscu świętowała pierwsze mistrzostwo Polski. AZS był wówczas bardzo silnym zespołem, którego gwiazdami byli m.in. Paweł Zagumny i Grzegorz Szymański. Mimo to bełchatowianie okazali się lepsi, a w finale ligi nie przegrali nawet jednego spotkania.

Droga Skry do roli potentata rozgrywek w Polsce rozpoczęła się właśnie w Olsztynie. Od tego czasu bełchatowski zespół rok w rok zdobywa tytuły mistrzów Polski, a Puchar Polski przegrał tylko dwukrotnie - w sezonie 2007/2008 i w obecnych rozgrywkach.

Gdy Skra zdobywała swoje pierwsze sukcesy, AZS Olsztyn był jedną z poważniejszych sił w polskiej siatkówce. Dziś zespół akademików, trapiony kłopotami finansowymi, plasuje się dużo niżej, a przed sezonem wydawało się nawet, że może mieć kłopoty z utrzymaniem w Plus-Lidze. Drużyna trenera Mariusza Sordyla jest obecnie na siódmym miejscu w tabeli i wydaje się, że ma pewne miejsce w fazie play-off, a co za tym idzie, nie grozi jej spadek. Choć sezon zaczął się dla olsztynian fatalnie, bo pierwsze trzy mecze przegrali 0:3.

W pierwszej rundzie w Bełchatowie PGE Skra wygrała 3:0, tracąc w każdym secie mniej niż dwadzieścia punktów. Tym razem także każdy inny wynik, niż zwycięstwo mistrzów Polski ,będzie sensacją.

Bełchatowianie już od czwartku są w Olsztynie. Do stolicy Warmii pojechali prosto z warszawskiego lotniska Okęcie, gdzie przylecieli z niemieckiego Friedrichshafen. W środę wieczorem Skra przegrała mecz towarzyski z VfB 1:4. Wynik był nietypowy dla rozgrywek siatkarskich, bo trenerzy umówili się na rozegranie pięciu setów.

Mecz z AZS bełchatowianie rozegrają niejako po drodze do turnieju finałowego Ligi Mistrzów, który odbędzie się 10 i 11 kwietnia w łódzkiej Atlas Arenie. Nie ma wątpliwości, że dla Skry jest to cel numer jeden w tym sezonie, więc siatkarze obecnie znacznie mocniej trenują. Może to odbić się na ich dyspozycji.

Wciąż nie jest jasna data powrotu na boisko Stephane'a Antigi, który rehabilituje się po zabiegu artroskopii kolana. O jego występie w Olsztynie nie ma mowy, a trener Skry Jacek Nawrocki wierzy, że będzie mógł wystawić Francuza w Final Four.

W ostatnim czasie Nawrocki oszczędza Mariusza Wlazłego, który w meczu ligowym z AZS Częstochowa nie zagrał ani przez chwilę, a w sparingu z Friedrichshafen wszedł do gry z ławki rezerwowych. Nie jest wykluczone jednak, że trener Skry - rotujący składem i dawkujący obciążenia - w Olsztynie zdecyduje się na wystawienie Wlazłego od początku.

Mecz AZS - Skra rozpocznie się w sobotę o godz. 17. Będzie to jedno z nielicznych spotkań Skry, które nie będzie transmitowane w telewizji.

Kibice muszą sięgnąć do kieszeni

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie