Rankiem lepiej nie iść do lasu. W Łódzkiem zaczął się sezon polowań zbiorowych, największy od lat

wola
Udostępnij:
W województwie łódzkim po rocznej przerwie spowodowanej pandemią rozpoczął się sezon polowań zbiorowych. Wiele wskazuje na to, że największy od lat. Przede wszystkim ze względu na bardzo wysokie plany odstrzału sanitarnego dzików. Niewykluczone, że z powodu obawy przed aktywistami ruchów antyłowieckich, polowania zabezpieczać będzie policja.

Stu sześćdziesięciu myśliwych z całej Polski wyruszyło w minioną sobotę, 16 października, na polowanie w spalskie lasy organizowane w ramach XXII Hubertusa Spalskiego - największej myśliwskiej imprezy w województwie łódzkim. Po kilku godzinach polowań na pokocie złożono byka jelenia, cielę jelenia, byka daniela, pięć dzików, koźlę, lisa, 60 bażantów i dwie kaczki, a królem spalskich łowów został Jan Tabor, który upolował byka jelenia. W ten sposób po trwającej rok przerwie spowodowanej pandemią myśliwi rozpoczęli nowy sezon polowań zbiorowych, który potrwa do końca stycznia.

Odstrzały sposobem na ASF?

Z pewnością będzie on znacznie bardziej intensywny, a to przede wszystkim ze względu na bardzo wysokie plany odstrzału sanitarnego dzików, który jeszcze wiosną zarządził wojewoda łódzki. Odstrzał ma zapobiec rozszerzaniu się epidemii ASF, czyli afrykańskiego pomoru świń, który jest ogromnym niebezpieczeństwem dla hodowli trzody chlewnej, a oprócz świń domowych na tego zaraźliwego wirusa są podatne dziki, które przemieszczając się po lasach roznoszą chorobę. W marcu wojewoda zarządził odstrzał około 15 tysięcy sztuk dzików, jest to już kolejny odstrzał sanitarny w ostatnich latach, ale pierwszy na taką skalę. Najwięcej dzików ma zginąć w południowej części województwa.

W piotrkowskim okręgu łowieckim, który swoim zasięgiem obejmuje powiaty piotrkowski, tomaszowski, opoczyński, radomszczański, bełchatowski i pajęczański wojewoda łódzki w marcu nakazał odstrzał blisko 7,5 tysiąca dzików. Koła łowieckie termin na to mają do końca tego roku. W ostatnich dniach wojewoda zwiększył jeszcze odstrzał na terenie powiatu piotrkowskiego, w którym ASF może być najbardziej niebezpieczne, o kolejnych 1300 sztuk, co daje łącznie około 8700 dzików, które należy odstrzelić. Jeśli dodamy do tego coroczne plany łowieckie, to liczba przekroczy już 10 tys. sztuk. Tymczasem do tej pory udało się odstrzelić w okręgu piotrkowskim trochę ponad 2 tysiące dzików, a potrzeba na to było 38 tysięcy zgłoszonych polowań (każde zwykle po 4 godziny). Myśliwi nie mają wątpliwości, że liczb wskazanych przez wojewodę nie da się osiągnąć, bo po prostu takich ilości dzików w lasach już nie ma.

- Wiemy to przede wszystkim po zmniejszającej się liczbie szkód zgłaszanych przez mieszkańców. W tym roku zgłoszono ich blisko 40 proc. mniej, niż w latach ubiegłych, wypłaciliśmy też znacznie mniejsze kwoty odszkodowań, a to odznacza, że prowadzone przez nas odstrzały dają efekt i populacja dzików została już znacznie zredukowana. Dane z powiatów pokazują, że w niektórych z nich nawet ponad połowa zastrzelonych dzików to lochy, co powoduje, że dziki nie rozmnażają się już tak szybko - mówi Agnieszka Jackowska, łowczy okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Piotrkowie Trybunalskim.

Nie zmienia to jednak faktu, że polowań zbiorowych w tym sezonie będzie znacznie więcej niż w latach ubiegłych. Zgodnie z najnowszymi wytycznymi związanymi z walką z ASF każde koło łowieckie w kraju musi zorganizować co najmniej dwa zbiorowe polowania, podczas którego będzie prowadzony odstrzał sanitarny wraz z poszukiwaniem padłych dzików lub ich szczątków. Myśliwi spodziewają się protestów mieszkańców i osób z ruchów antyłowieckich. Łowczyni z okręgu piotrkowskiego nie ukrywa, że o zabezpieczenie polowań będzie proszona policja.

- Każde zbiorowe polowanie przede wszystkim musi być zgłoszone do nadleśnictwa, a następnie do urzędów gmin, które przekazują te informacje mieszkańcom. Zgodnie z przepisami teren polowania zbiorowego musi być oznaczony dużymi żółtymi tablicami. Mimo tych środków ostrożności apelujemy do spacerowiczów, by w miarę możliwości unikali lasów poranną porą, a spacery planowali na godziny popołudniowe. Zdajemy sobie sprawę, że tak duże odstrzały mogą rodzić opór, ale musimy zadać sobie pytanie, czy w inny sposób jesteśmy w stanie zapobiec rozprzestrzenianiu ASF, które jest ogromnym zagrożeniem zwłaszcza dla powiatu piotrkowskiego, słynącego z hodowli trzody chlewnej - tłumaczy Agnieszka Jackowska.

Bo pomylił z dzikiem…

Tymczasem o tragedię na polowaniach wcale nie jest trudno. Pokazują to przypadki z ostatnich lat także w województwie łódzkim. Rok temu w Sieńcu koło Wielunia nadleśnictwo zorganizowało polowanie dla obcokrajowców. Podczas polowania jeden ze strzałów trafił w zaparkowany samochód, a następnie w 46-letnią kobietę, która przywiozła uczestników łowów. 60-letni Holender został oskarżony o nieumyślne spowodowanie ciężkich obrażeń u kobiety.

W 2019 roku po polowaniu w Wólce Jagielczyńskiej koło Tomaszowa Mazowieckiego myśliwy przez przypadek, pakując broń do samochodu, postrzelił swojego kolegę. Strzał w głowę okazał się śmiertelny. Trzy lata wcześniej również obok Tomaszowa, ale w Strzemesznej podczas zbiorowego polowania jeden z myśliwych postrzelił swojego kolegę, który też brał udział w polowaniu. 61-letni mężczyzna pomimo szybkiego przewiezienia do szpitala zmarł.

W kraju bardzo głośno było w ostatnim czasie o tragedii z Kluczkowic na Lubelszczyźnie. Rok temu emerytowany policjant ze swojej myśliwskiej broni zastrzelił 16-letniego obywatela Kazachstanu, który razem z kolegami ze szkolnego internatu wybrał się wieczorem na jabłka do sadu. Myśliwy po oddaniu strzału odjechał z miejsca zdarzenia, nie interesując się, kogo dosięgnął pocisk. Po zatrzymaniu początkowo wypierał się, że był na miejscu, potem tłumaczył, że myślał, że strzela do dzika. Ostatecznie usłyszał zarzut zabójstwa. We wrześniu ruszył jego proces.

Jak się jednak okazuje sądy są dla myśliwych dość łagodne, zwykle orzekają kary więzienia w zawieszeniu. 26 lutego Sąd Rejonowy w Radomsku wydał wyrok w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło podczas polowania w gminie Gidle. Myśliwy zastrzelił z ambony 61-letniego mężczyznę. Myślał, że to dzik. Sąd uznał mężczyznę za winnego i skazał go na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Dodatkowo skazany musi zapłacić karę grzywny w wysokości 2 tys. zł. Sąd zasądził także zapłatę po 15 tys. zł na rzecz trzech braci ofiary tytułem częściowego zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Tych tragedii może być mniej. W wyniku nacisków środowisk antyłowieckich w nowelizacji prawa łowieckiego wprowadzono zapisy dotyczące szczegółowych badań lekarskich, którym muszą do końca 2023 roku poddać się wszyscy myśliwi. Potem takie badania będą obowiązkowe co pięć lat. Aktywiści ruchów antyłowieckich podkreślali, że do tej pory myśliwi nie mieli obowiązku przechodzenia badań, a średnia wieku członków związku łowieckiego wynosi ponad 50 lat. Szacowali, że po badaniach uprawnienia do posiadania broni może stracić wielu myśliwych, bo dyskwalifikować może choćby dość powszechna cukrzyca…

Coraz więcej przeciwników

Ale badania lekarskie to obecnie niejedyny problem związków łowieckich, które stają w obliczu kolejnej planowanej nowelizacji prawa łowieckiego, tym razem rząd chce m.in. włączyć myśliwych niezrzeszonych do kół oraz likwidować te koła, które nie realizują polityki państwa w zakresie odstrzałów, mają zostać wprowadzone zmiany w systemie szkolenia, liczeniu dzików czy wreszcie elektroniczna książka polowań. Plany rządu mocno zaniepokoiły związki łowieckie, które obawiają się, że znacznie wpłyną one na istniejący od lat w Polsce model łowiectwa.

Dodatkowo z roku na rok rośnie też liczba przeciwników myśliwstwa, ruchy antyłowieckie są coraz bardziej aktywne. Podczas Hubertusa w Spale z powodu dużych kontrowersji zrezygnowano już z publicznego pokotu, czyli pokazania złowionej zwierzyny przed publicznością w centrum Spały. W ostatnich latach aktywiści przyjeżdżali na to wydarzenie i kładli się obok upolowanej zwierzyny. Szczególne oburzenie wywoływał fakt, że całemu obrzędowi przyglądały się dzieci. W tym roku pokot przeprowadzony został w lesie, tylko w gronie myśliwych, a w Spale złożony został jedynie raport z polowania i wręczone zostały nagrody dla najlepszych łowczych.

Nie każdy mieszkaniec chce też widzieć na swoim terenie myśliwych. Od niedawna istnieje możliwość wyłączenia prywatnych terenów z obwodów łowieckich. Taki wniosek należy złożyć do właściwego starostwa powiatowego. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli zawnioskujemy o wyłączenie swoich działek z obwodów łowieckich, nie będziemy się mogli ubiegać o odszkodowanie za szkody wyrządzone przez dzikie zwierzęta.

Wkrótce poznamy też nowe granice obwodów łowieckich w Łódzkiem. Najważniejsza zmiana to taka, że muszą się one pokrywać z granicami województw. Sejmik Województwa Łódzkiego zajął się już tematem, uchwała czeka na publikację. Gdy się uprawomocni, koła łowieckie na nowo będą składać wnioski o dzierżawę.

Media obecne terenie przygranicznym. Znamy zasady.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie