Przypadkowo odnalezione zdjęcia już krążą po Facebooku. Pomóżmy rozwikłać tę zagadkę!

Magdalena Buchalska-Frysz
W posiadanie tych zdjęć pani Katarzyna Grębowicz weszła przez przypadek. Postanowiła jednak odszukać ludzi ze zdjęć lub ich krewnych. I bardzo liczy na naszą pomoc!

Klisza zdjęciowa znaleziona w kupionym w internecie starym aparacie to punkt wyjścia tej historii. Pani Katarzyna Grębowicz z miejscowości Bieliki w gminie Sulmierzyce interesuje się fotografią. Jej pasja narodziła się wówczas, gdy synowie zaczęli grać w piłkę w Akademii Sportu Sulmierzyce i chciała uwiecznić ich wyczyny.. I jak to w takich sytuacjach bywa, wraz z przybywaniem zdjęć rosło zamiłowanie do ich wykonywania. Szczególnie, jeśli obiektem są dzieci, a pani Katarzyna ma ich sześcioro, więc jest kogo fotografować.

Jakieś pół roku temu kupiła w internecie stary aparat, a drugi dostała w prezencie od sprzedającego.Podarowany aparat przez jakiś czas tak naprawdę służył jako zabawka dzieciom, które naśladowały mamę udając, że robią zdjęcia.

- A, że bawiły się nim trochę zbyt mocno, musiałam im go odebrać - śmieje się pani Katarzyna.

Okazało się, że w aparacie jest klisza

Któregoś dnia zauważyła, że w aparacie firmy PRAKTI jest stara kliszę ORWO. Zaskoczyło ją to mocno, przy pomocy męża udało się otworzyć schowek i wyciągnąć negatyw. Po kilku miesiącach pani Katarzyna postanowiła w końcu zapytać jakiegoś fotografa, czy uda się coś z niej odzyskać. Wujek, także fotograf, podpowiedział, by udała się do zakładu pana Orpla w Bełchatowie. - I faktycznie panom udało się odzyskać zdjęcia - mówi Katarzyna Grębowicz. - Sami byli tym zaskoczeni. Udało się odzyskać ponad 20 fotografii.

Jak mówi, kompletnie nie wiadomo, kto jest na fotografiach, nie ma pojęcia z jakiego rejonu mogą pochodzić bohaterowie zdjęć, bo nawet nie pamięta skąd był człowiek od którego kupiła aparat. - To był chyba jakiś kolekcjoner i prawdopodobnie także nie wiedział, że w aparacie jest klisza - mówi. - Myślę, że może są to rejony Dolnego Śląska, może nawet Niemiec, na co mogłyby wskazywać zabudowania, ale nie mam pewności, czy tak jest.

Postanowiła jednak odszukać ludzi, którzy z fotografiami mogą mieć coś wspólnego. Uznała, że dobrym miejscem będzie Facebook. zamieściła więc informację ze skanami zdjęć.
KATARZYNA GRĘBOWICZ SZUKA BOHATERÓW TYCH ZDJĘĆ

- Wierząc w moc Facebooka wstawiam te oto zdjęcia. Szukam bohaterów tych fotografii, dla których może są one bezcennym skarbem (...). Dzięki super specjalistom z zakładu Orpel w Bełchatowie odkryłam rąbek tajemnicy jaką kryła w sobie owa klisza - napisała na portalu społecznościowym.



Jej akcja spotyka się z ogromnym odzewem. W ciągu kilku dni post udostępniono ponad 850 razy!

- Mam nadzieję, że ktoś kiedys odzyska te zdjęcia i będzie miał fajną pamiątkę - podsumowuje pani Katarzyna.

Poseł PiS rzecznikiem praw obywatelskich?

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Portiero

ZENKA i jego gitarę poznałem od razu 🙂

P
Paweł

Warto by było odszyfrować etykiety na butelkach i będzie wiadomo jaki to kraj.

S
Staruszek

Zdjęcia przedstawiają połowę lat 80 z "zaprzyjaźnionego" kraju DDR. Impreza w Polsce przy tak kiepsko zaopatrzonym stole niemożliwa nawet w najgorszych czasach. Butelki z napojami nie spotykane w Naszym kraju.

Napis na tablicy nie w polskim języku. Aparat fotograficzny na rynek DDR. Bogactwo widać po magnetofonie nieznanej firmy. Impreza odbywała się w jakiejś sali do spotkań, instalacja elektryczna przemysłowa ( w Polsce takie skrzynki i aparaty elektryczne nie stosowane). Trzymam kciuki za poszukiwania, ale będąc realistą nikt z byłego DDR nie chciałby być celebrytom. Gdyby to był znaleziony list miłosny lub pożegnalny to co innego. A co do RODO w latach 80' nikt o to nie dbał, książki telefoniczne były drukowane z pełnymi adresami.

r
rodo srodo

A gdzie RODO? ;)))

Dodaj ogłoszenie