Polecamy

A szkoda tym bardziej, że zamysł projektu był wielce interesujący i obiecujący: przedstawić mniej eksponowany fragment życiorysu Józefa Piłsudskiego, z lat przed powstaniem Legionów Polskich i wprowadzeniem się bohatera filmu do dworku w Sulejówku i przywdzianiem przez niego szat męża opatrznościowego naszej ojczyzny, sprawiedliwego ojca narodu © sf kadr, jarosław sosiński
[3/11]

„Piłsudski”: Fragment życiorysu „Ziuka” jak w czytance opowiedziany

A szkoda tym bardziej, że zamysł projektu był wielce interesujący i obiecujący: przedstawić mniej eksponowany fragment życiorysu Józefa Piłsudskiego, z lat przed powstaniem Legionów Polskich i wprowadzeniem się bohatera filmu do dworku w Sulejówku i przywdzianiem przez niego szat męża opatrznościowego naszej ojczyzny, sprawiedliwego ojca narodu. Pokazać, że Piłsudski nim stał się portretem, był gwałtownikiem, kobieciarzem, aktywistą o rozbudzonym ego i niemałych ambicjach, działaczem partii socjalistycznej z determinacją dążącym do polityki czynów, nierzadko o znamionach terroryzmu, opętanym pragnieniem przywrócenia Polsce wolności po latach zaborów. W dodatku w nowatorskiej jak na polskie warunki i przyzwyczajenia stylistyce obrazu historycznego bliskiego kinu gangsterskiemu. Pomysł trafiony, materiał zdawał się samograjem. Jednak na którymś etapie produkcji włączyła się rodzima skłonność do bezpiecznej poprawności, miast ryzyka.

Jak mawiał Alfred Hitchcock, film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć. W „Piłsudskim” po świetnym wstępie, słychać już tylko szelest kartek szkolnej czytanki.

Najnowsze wiadomości

reklama