Piłkarze ekstraklasy narzekają na grę w pełnym słońcu

Paweł Hochstim
Tylko dwa mecze najbliższej kolejki piłkarskiej ekstraklasy zostaną rozegrane przy sztucznym oświetleniu. Ekstraklasa przez umowę z telewizją zmusza piłkarzy do gry w niekorzystnych warunkach. A najbardziej poszkodowany jest PGE GKS Bełchatów, który dwa mecze z rzędu musi zagrać o godz. 14.45.

W sobotę w Białymstoku, gdzie PGE GKS grał w Jagiellonią, było 40 stopni Celsjusza w słońcu. Trudno było siedzieć na trybunach, więc nie ma wątpliwości, jakie katusze przeżywali piłkarze. W drugiej połowie bramkarz białostockiej drużyny Grzegorz Sandomierski nawet zasłabł. Na szczęście nie doszło do tragedii, tak jak na meczu trzeciej ligi w położonym nieopodal Białegostoku Szczuczynie, gdzie 23-letni piłkarz z powodu udaru słonecznego stracił przytomność, a kilka godzin później zmarł w szpitalu.

W drugiej kolejce ekstraklasy jupitery trzeba było włączyć tylko na stadionach Korony Kielce, Polonii Warszawa, Ruchu Chorzów i Zagłębia Lubin. To zresztą i tak dużo, bo w pierwszej serii spotkań wieczorem grano tylko na trzech stadionach - w Zabrzu, Kielcach i Krakowie.

Ale chyba rekord padnie w najbliższej kolejce, bo sztuczne oświetlenie będzie potrzebne tylko na dwóch stadionach - w Gdyni, gdzie Arka o godz. 19.15 zagra z Górnikiem Zabrze i we Wrocławiu, gdzie mecz Śląska z Legią Warszawa rozpocznie się o godz. 20. Pozostałe spotkania odbędą się przy dziennym świetle - PGE GKS zagra z Ruchem o godz. 14.45, Widzew z Wisłą o 16, Lech z Cracovią i Polonia Bytom z Koroną o 17, Lechia z Jagiellonią o 17.15, a Polonia Warszawa z Zagłębiem o 17.45.

Polska ekstraklasa jest jedną z nielicznych na świecie, w której większość meczów odbywa się o innej porze. Wszystko przez to, że niszowa telewizja Orange Sport chce pokazać wszystkie mecze, których nie transmituje Canal+.

W cywilizowanych piłkarsko krajach jest inaczej. W najbliższy weekend sześć sobotnich meczów angielskiej Premiership zostanie rozegranych o tej samej porze. Pięć meczów zostanie rozegranych jednocześnie W Bundeslidze, a sześć we francuskiej Ligue 1.

Ale nawet jeśli Orange Sport chce pokazać z każdej kolejki minimum pięć meczów (trzy pokazuje Canal+), to można rozplanować to na późniejsze godziny, dzięki czemu piłkarze nie będą zmagać się ze słońcem, a sędziowie nie będą zmuszeni do robienia przerw w trakcie gry, by zawodnicy mogli napić się wody. Canal+ pokazuje w każdy piątek mecz o godz. 20. Po co zatem drugie piątkowe spotkanie odbywa się już o godz. 17.45, skoro transmituje go inna telewizja. Argumentu o tym, że stacje nie chcą ze sobą konkurować odrzucamy, ponieważ choćby w niedzielę spotkania Korony z Widzewem (Orange Sport) i Ruchu z Wisłą (Canal+) odbyły się o tej samej porze.

Trudno zrozumieć, dlaczego z wyjątkiem piątków piłkarze nie mogą grać później, niż o godz. 19.15. Czy latem zamiast grać o godz. 14.45, nie lepiej byłoby rozegrać spotkania o 21? Zarówno piłkarze, jak i kibice byliby z takiej zmiany zadowoleni.

Lech Poznań zmienia trenera: Skorża za Żurawia

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie