Lodowaty koncert kolęd w Zelowie

Ewa Drzazga
Ola Kowal dostała w nagrodę dziurawą czapkę
Ola Kowal dostała w nagrodę dziurawą czapkę fot. Ewa Drzazga
Wnuczka od dwóch godzin siedzi pod kocem i próbuje się ogrzać - Stanisław Kansy z Sobek (gm. Zelów) po koncercie kolęd i pastorałek w zelowskim kościele nie posiadał się z oburzenia.

- Dzieci marzły prawie trzy godziny w kościele i nikt nie zaproponował im szklanki ciepłej herbaty - mówi mężczyzna. - Odesłano je do domu drżące z zimna, a VIP-ów zaproszono na poczęstunek.

Ola Kowal, uczennica II klasy, mówi, że drugi raz na taki występ nie da się namówić. Zresztą jej mama przekonuje, że już więcej dziecka nie posłałaby na taki koncert. Od innych rodziców słyszała taką samą opinię.

- Kto to słyszał zorganizować koncert w wyziębionym kościele - mówi Aneta Kowal. - Dzieci było chyba z 50. Najmłodsze zaśpiewały i czekały na rozstrzygnięcie, bo występy były w trzech kategoriach. W sumie trwało to prawie trzy godziny. Jestem przekonana, że część dzieci to odchoruje.

Współorganizatorka koncertu Aurelia Muśkiewicz ze Szkoły Podstawowej w Bujnach Szlacheckich żadnego niedopatrzenia ze strony organizatorów nie widzi. Było zimno, ale rodzice sami są sobie winni, bo otwierali drzwi kościoła. A coś ciepłego do picia? - W kościele nie ma możliwości, żeby była herbata - mówi Muśkiewicz.

Wszystkie inne niedogodności powinny jej zdaniem rekompensować nagrody, jakie dzieci otrzymały.

- Każdy uczestnik coś otrzymuje, i nigdy nie ma tak, że dziecko odchodzi bez nagrody. Chciałabym wiedzieć, kto się tak skarży?

Co do tych nagród obdarowani mają duże zastrzeżenia. Bo choć darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, to jak mówi Stanisław Kansy, dając dziecku upominek, organizatorzy powinni zachować rozsądek.

- Wnuczka dostała np. koszulkę z logo powiatu - opowiada zdenerwowany dziadek. - Męską, na 182 cm wzrostu. I czapkę z dziurą taką, że przejdą palce. Komu przyszło do głowy, że dziecko się z tego ucieszy? Zamiast tego wszystkiego wystarczyło przygotować ciepłą herbatę w termosach. Naprawdę nie można było ich ustawić gdzieś w rogu i podawać dzieciom napoju?

- Przekazując gadżety, liczyliśmy, że organizatorzy rozsądnie je rozdysponują i koszulki dadzą np. gimnazjalistom - mówi Krzysztof Borowski, rzecznik starostwa, które dało swoje gadżety na konkurs.

Ks. Kazimierz Ciosek, proboszcz zelowskiej parafii i współorganizator konkursu, mówi dziś, że w kościele dzieci rzeczywiście mogły zmarznąć, bo wnętrze nie zdążyło się nagrzać. - Na przyszłość trzeba będzie to trochę inaczej zorganizować - przyznaje zelowski proboszcz.

Szczepionka Johnson&Jonshon w Polsce wcześniej niż zakładano

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie