Dozorczynie z Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej, sprzeciwiają się nowym zasadom pracy

Grzegorz Maliszewski
Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej weszło w nowy rok ze skłóconą załogą
Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej weszło w nowy rok ze skłóconą załogą fot. Grzegorz Maliszewski
Kilkadziesiąt dozorczyń, pracujących w Przedsiębiorstwie Gospodarki Mieszkaniowej, weszło w konflikt z prezesem miejskiej spółki. Powód?

Kobiety nie zgadzają się na zmiany organizacyjne, bo jak twierdzą, prezes - strasząc zwolnieniem - wymusił na nich niekorzystne zmiany.

- Musimy pracować jeszcze więcej, a zarobki pozostają bez zmian - mówi dozorczyni. - Czterem koleżankom nie przedłużono umów, kilka osób awansowano do administracji, a tym, które zostały, dołożono jeszcze pracy. To niesprawiedliwe - twierdzi kobieta.

- Każdą zmianę pracownicy odbierają negatywnie. Ludzie boją się nowości i dlatego tak reagują - mówi Sylwester Topolski, prezes PGM. - Wszystkie osoby na jednym osiedlu będą pracować w jednej brygadzie, brygadzistka będzie odpowiedzialna za organizację pracy, która ma być bardziej efektywna.

Inaczej sytuację widzą dozorczynie. Niektóre z nich zarabiają po 1,1 tys. zł na rękę. Podczas rozmów pod koniec roku nie zgodziły się na zmiany. Jak mówią, na spotkaniu prezes przyrzekł im, że na razie zostanie wszystko po staremu, a do rozmów wrócą w nowym roku. Następnego dnia każdą z nich wzywał już indywidualnie.

- Kiedy początkowo nie wyraziłam zgody i zapytałam, co by się stało, gdybym zmian nie podpisała, to prezes powiedział: to znaczy, że nie chce się pani pracować - relacjonuje pracownica.

- Powiedziano mi, że mogę wybierać: albo podpisuję, albo otrzymam trzymiesięczne wypowiedzenie z pracy - opowiada kolejna dozorczyni.

Prezes Topolski przedstawia inną wersję zdarzeń.

- Powiedziałem, że zmiany organizacyjne są nieodwołalne, a w nowym roku rozważymy, jak to wszystko ma wyglądać - tłumaczy Topolski.

Nie potwierdza też, że kobiety podpisywały nowe zasady pracy pod przymusem.

- Jest to kłamstwo i nieprawda. Każdy przyjął dobrowolnie nowe obowiązki, wynikające z przyjętego schematu pracy - mówi prezes.

W sprawę zaangażowały się już zakładowe związki zawodowe, które wraz z dozorczyniami zamierzają o całej sprawie poinformować inspekcję pracy.

- Według relacji pracownic, wszystko odbyło się w atmosferze zastraszenia, dlatego postanowiliśmy interweniować. Mamy sygnały, że z takiego rozwiązania nie są zadowolone wspólnoty mieszkaniowe - mówi Jacek Bakalarczyk, p.o. szef komisji zakładowej "Sierpnia 80". - Zostały naruszone prawa pracowników, dlatego chcemy kontroli inspekcji pracy.

- Jesteśmy gotowi na wszystkie kontrole - ripostuje prezes Topolski.

Lockdown dobija przedsiębiorców

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie