Dawidowi Nowakowi grozi pół roku na ławce rezerwowych

Paweł Hochstim
Dawid Nowak może przez pół roku nie grać w piłkę
Dawid Nowak może przez pół roku nie grać w piłkę fot. Dariusz Śmigielski
Wciąż nie jest wyjaśniona najbliższa przyszłość Dawida Nowaka, któremu z końcem roku wygaśnie kontrakt. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, jeśli piłkarz podpisze umowę obowiązującą od 1 stycznia z nowym klubem, swoje ostatnie pół roku w Bełchatowie spędzi na ławce rezerwowych.

Taka jest decyzja szefów klubu, którzy liczą, że Nowak zdecyduje się na przedłużenie umowy z GKS. Piłkarzem najbardziej zainteresowana jest Polonia Warszawa, ale jej właściciel Józef Wojciechowski nie chce zapłacić żądanych przez bełchatowian pieniędzy.

Nowak ma wpisaną do kontraktu klauzulę jego rozwiązania w wysokości miliona euro. Wojciechowski, który wie, że za pół roku może mieć Nowaka za dar-mo, proponował szefom GKS kwotę znacznie niższą. Nieoficjalnie wiadomo, że propozycja Polonii wynosiła zaledwie 200 tysięcy euro. Jeszcze kilka tygodni temu słychać było o zainteresowaniu Nowakiem Wisły Kraków i Legii Warszawa, ale oba kluby ostatecznie nie złożyły propozycji klubowi z Bełchatowa. Być może liczą na to, że po 1 lipca podpiszą kontrakt z piłkarzem, który będzie obowiązywał od 1 stycznia, i nie będą musieli płacić GKS.

Sytuacja wydaje się patowa, bo trudno przypuszczać, by Nowak zdecydował się na przedłużenie umowy z GKS, skoro w Polonii może zarabiać nawet ponad 100 tysięcy złotych miesięcznie netto. Z kolei właściciel Czarnych Koszul nie zapłaci bełchatowianom większej kwoty. - Jeśli okaże się, że Dawid podpisze wcześniej umowę z Polonią, nie może liczyć na to, że spokojnie dogra sobie do końca rundy w GKS. Jeśli nie będziemy mogli wiązać z nim przyszłości, to nie ma sensu, żeby grał - mówi nam anonimowo jeden z bełchatowskich działaczy. Dla piłkarza może to być spory problem, bo przez pół roku trudno będzie mu utrzymać wysoką formę bez grania. A poza tym będzie znacznie mniej zarabiał, bo główną część jego zarobków stanowią tzw. wyjściówki, które otrzymuje za każdy mecz, w którym zagra dłużej niż 45 minut.

Nowak jest jednym z faworytów selekcjonera reprezentacji Polski Franciszka Smudy. Jeśli przez pół roku nie będzie grał, może stracić miejsce w reprezentacji.

Do tej pory największe problemy mieli piłkarze Śląska Wrocław, którzy związywali się kontraktami z innymi klubami na kilka miesięcy przed końcem obowiązującej umowy. Trener wrocławskiej drużyny Ryszard Tarasiewicz otwarcie mówił, że nie potrzebuje takich graczy. Okazuje się, że wprowadził modę, którą zaczyna stosować się także w innych klubach. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to próba zastraszenia zawodników.

Z drugiej strony trudno dziwić się klubowi, że kończąc współpracę z piłkarzem chce zarobić na jego odejściu. Dobrze byłoby, gdyby Nowak i GKS się dogadali, bo na odsunięciu piłkarza od gry tracą wszyscy - i on sam, i klub.

Gdy zimą 2007 roku Radosław Matusiak odchodził z GKS do włoskiego US Palermo, wcześniej zgodził się na zmianę warunków umowy, bo - według poprzedniej - mógł rozstać się z bełchatowskim klubem za śmiesznie małe pieniądze. Dzięki podpisaniu nowej umowy Matusiak zarobił znacznie więcej w GKS, a klub sprzedał go drożej.

Nie wszyscy jednak umieli porozumieć się z GKS. W ostatnich latach bezpłatnie z GKS odeszli m.in. Łukasz Garguła i Tomasz Jarzębowski.

Kibice muszą sięgnąć do kieszeni

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie