Czy szwankuje nowy system umawiania wizyt w przychodni MegaMed?

Ewa Drzazga
Podgląd na to, co dzieje się w SMS-owym systemie mają m.in. rejestratorki MegaMedu
Podgląd na to, co dzieje się w SMS-owym systemie mają m.in. rejestratorki MegaMedu fot. Grzegorz Maliszewski
Pan Kazimierz zarejestrował żonę do gastrologa. W dniu wizyty wziął urlop, żona też musiała załatwić sobie wolny dzień w pracy.

Tyle że w przychodni czekała na nich niespodzianka. Okazało się, że lekarz ich nie przyjmie, bo wizyta nie została potwierdzona SMS-em. Bełchatowianin zarzeka się, że żadnego SMS-a do potwierdzenia nie dostał. Szef przychodni mówi, że to nie system szwankuje, tylko pacjenci bywają zapominalscy.

Na pomysł SMS-owego potwierdzania wizyt szefowie bełchatowskiej przychodni MegaMed wpadli w 2009 roku. Chodziło o to, by zapobiec sytuacjom, kiedy pacjenci umawiają się na wizyty, a potem nie przychodzą i lekarze mają "okienka". Po wprowadzeniu systemu pacjent kilka dni przed wizytą powinien dostać SMS z potwierdzeniem umówionego terminu. Jeśli na niego nie odpowie, jest skreślany z listy, a na jego miejsce "wskakuje" nowa osoba. Do tej pory system był testowany. Nawet jeśli pacjenci nie potwierdzali wizyty, nie byli usuwani z listy. Od nieco ponad dwóch tygodni za brak potwierdzenia płaci się już utratą terminu u lekarza.

- Kłopot w tym, że ja żadnego SMS-a nie dostałem - zarzeka się pan Kazimierz. - Jestem przekonany, że to system szwankuje. I, co gorsza, gdy się zjawiłem przed gabinetem, nie można już było donieść mojej karty, bo była już umówiona nowa osoba. Nowy system miał wiele ułatwić, ale widzę, że jak na razie to tylko komplikuje nam życie.

Bełchatowianin dodaje, że nie jest jedynym, który miał podobne problemy. Tylko w czasie jego pobytu przy okienku rejestracyjnym zjawiło się kilka osób, które miały ten sam kłopot.

- To nie fair, bo przecież niektórzy muszą dojechać kawałek drogi i odchodzą z niczym - mówi pan Kazimierz.

Krzysztof Chwiałkowski, prezes przychodni MegaMed, jest jednak przekonany, że system zadziałał prawidłowo, a pacjenci musieli coś przegapić.

- Zdarzają się sytuacje, że pacjent jest usuwany z listy oczekujących - mówi prezes Chwiałkowski. - Ale to tylko w takim wypadku, jeśli nie odpowiedział na SMS-a.

Chwiałkowski mówi, że nawet podczas testów nie było żadnych sygnałów o tym, że system nie wysłał SMS-ów. Dlatego tego typu sytuacje zrzuca na karb roztargnienia pacjentów. Jednocześnie jest pewien, że jeszcze kilka tygodni i chorzy przyzwyczają się do tego rozwiązania.

- Mieliśmy też sytuację, że SMS-a przeczytała przez przypadek żona pacjenta - mówi Chwiałkowski. - Dlatego o nim nie wiedział.

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie