Bełchatów. Czterech młodych mężczyzn nie żyje, kilka innych osób trafiło do szpitala. Czy wszyscy są ofiarami nowego, silnego dopalacza, który trafił na bełchatowski rynek? To okaże się dopiero po zakończeniu prokuratorskiego śledztwa. Na razie zatrzymano sześć osób związanych z „dopalaczowym światkiem”. Pięciorgu postawiono zarzuty, troje najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Policjanci z Bełchatowa będą też pracować w specjalnej grupie przy KWP w Łodzi, która ma wyjaśnić okoliczności wszystkich zgonów.

  •  

    Skomentuj


Zatrzymani. I co dalej?



O ile posiadanie dopalaczy nie jest jeszcze karalne (prace legislacyjne nad regulacjami, które to zmienią trwają), a produkcja i wprowadzanie do obrotu dopalaczy wiąże się z postępowaniem prowadzonym przez Inspekcję Sanitarną, o tyle w przypadku ostatnich zdarzeń podejrzanym grożą już zarzuty karne i do 12 lat pozbawienia wolności.

Taka sankcja grozić może za sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób przez wyrabianie lub wprowadzanie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji jeśli skutkiem tych działań była czyjaś śmierć. Tyle, że jak przekonuje praktyka, nie jest to wcale takie oczywiste.

Przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie Tryb. w tym roku stawał bowiem 30-letni pabianiczanin, który w 2016 roku został zatrzymany przez policję w sklepie z dopalaczami na ul. Lipowej. I choć udowodniono mu, że sprzedawał substancje figurujące na ministerialnej „liście dopalaczy”, to sąd uniewinnił go od zarzutu sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób przez wprowadzanie do obrotu substancji szkodliwych dla zdrowia. W opinii sądu „szkodliwe dla zdrowia” w rozumieniu wskazanego przez prokuraturę paragrafu Kodeksu Karnego, oznacza substancje, które nabrały cech szkodliwości np. przez wadliwe transportowanie czy składowanie, a tego pojęcia nie można utożsamiać z produktami szkodliwymi ze swojej istoty, jak dopalacze. Bełchatowska prokuratura od-wołała się od tego wyroku, a Sąd Apelacyjny w Łodzi uchylił wyrok pierwszej instancji. Sprawa będzie ponownie rozpatrywana.

Żadne leki nie pomogą



Tymczasem specjaliści alarmują, że problem może narastać.

- Dopalacze powodują tak istotne zmiany w mózgowiu, że my, psychiatrzy, nie jesteśmy w stanie żadnymi lekami tego naprawić - mówi dr n. med. Sławomir Wolniak, psychiatra, ordynator kliniki Wolmed. - Jest taka substancja syntetyczna, która najpierw pojawiła się USA. Tam po jej jednokrotnym zażyciu zmarło 30 tys. osób! Zastanawialiśmy się niedawno, kiedy ten środek trafi do nas. I okazało się, że najprawdopodobniej już mamy z nim do czynienia - dodaje.

W uproszczeniu: działanie tej substancji sprawia, że odłącza ona system nerwowy, mózg nie kontaktuje się z narządami wewnętrznymi, odłącza serce lub inne ograny. Śmierć może nastąpić w ciągu 3 godzin po jej przyjęciu. Jednorazowe użycie tego dopalacza wystarczy, by umrzeć.

Dlaczego ludzie sięgają po dopalacze? Lekarze wskazują, że źródła problemów często trzeba szukać w dzieciństwie czy w okresie młodzieńczym. Rozwód rodziców czy to, że zapracowani nie mają czasu, by poświęcić dziecku czas i być z nim w głębszym kontakcie emocjonalnym, do tego np. problemy sercowe, kłopoty w szkole. - Dziecko wpada w frustracje, lęki - tłumaczy dr Wolniak. - Żeby sobie pomóc, w młodzieńczym wieku często samo sięga po alkohol. Potem koledzy dają coś, co doraźnie pozwoli zapomnieć. Dawniej była to marihuana. Teraz mamy do czynienia ze środkami, które są o wiele bardziej zgubne dla zdrowia, z dopalaczami.

Dodaje, że często spotyka się z przypadkami, gdy zgłaszają się do niego bliscy osób uzależnionych. - Rodzina przychodzi, bo podejrzewa, że coś się dzieje. Ale nie wiedzą, co robić - mówi dr Wolniak. - Wtedy wspólnie ustalamy plan działania.

By pomóc osobom uzależnionym i ich rodzinom uruchomiona została nowa Poradnia Leczenia Uzależnień i Współuza-leżnień w Instytucie Zdrowia i Równowagi Psychicznej „Wol-med”( Bełchatów, ul. Opalowa 9). Wystarczy zadzwonić na nr 44 633 78 99 lub 721 022 622, żeby umówić się na bezpłatną wizytę, realizowaną w ramach NFZ. - To spotkanie z terapeutą uzależnień, lekarzem, psychologiem w sprawach osób, które bądź to same są uzależnione, bądź też są związane z osobami uzależnionymi - mówi dr. Wolniak.
  •  Komentarze

Z regionu

Komentarze (0)