Autor: Marcin Śpiewakowski

2017-04-28, Aktualizacja: 2017-05-15 14:41

Festiwale w Polsce 2017. Tu będziemy się bawić!

Już za miesiąc rozpoczyna się sezon festiwalowy - szlaki innym imprezom, podobnie jak rok temu, przetrze stołeczny Orange Warsaw Festival. Potem już pójdzie z górki - od czerwca do sierpnia w całej Polsce będziecie mogli wziąć udział w kilkunastu większych imprezach. Przyglądamy się temu, co czeka na Was na niektórych z nich.

Open’er Festival / 28 czerwca - 1 lipca, lotnisko Gdynia-Kosakowo


Rok temu marudziłem po Open'erze na drogie jedzenie, ścisk, kolejki, nadmiar bodźców, brak miejsca do odpoczynku. Wszystko to prawda, mało tego - w tym roku pewnie będzie pod tym względem gorzej. Nie sposób jednak odmówić Alter Artowi, organizatorowi gdyńskiej imprezy, tego, że skład tegorocznej edycji festiwalu sprawia, że ręce same składają się do braw. Żaden gatunek muzyczny nie jest przesadnie faworyzowany i można by zaryzykować tezę, że z line-upu choć trochę zadowolony powinien być każdy, niezależnie od preferencji muzycznych.

Fani rocka mają Foo Fighters i pierwszy od ośmiu lat koncert Radiohead w Polsce. Młodszą część publiczności przyciągnie The Weeknd, który albumem "Starboy" dokonał czegoś, czego nie udało się jeszcze nikomu, windując wszystkie (!) osiemnaście utworów do pierwszej setki singli Billboardu. Fani delikatnej elektroniki będą mieli koncert The xx, który po pięciu latach wrócił z nową płytą. O reszcie artystów trudno się rozpisywać, bo jest ich zbyt wielu, ale oddajmy im sprawiedliwość - nie odstają oni poziomem od headlinerów, a na warte uwagi koncerty będzie można wybrać się na długo przed zapadnięciem zmroku. Jedna tylko duża rekomendacja: jeśli lubicie akustyczne granie, amerykański folk i Boba Dylana, wybierzcie się koniecznie na koncert Kevina Morby'ego, nie będziecie żałować. Nie przegapcie też koncertów Moderata, Nicolasa Jaara, Solange, The Kills i JMSN.



Bilety: karnet 4-dniowy – 559 zł, karnet 4-dniowy + pole namiotowe – 639 zł, karnet weekendowy – 369 zł, karnet weekendowy + pole namiotowe – 429 zł, bilety jednodniowe – 239 zł.
© naszemiasto.pl

Orange Warsaw Festival / 2-3 czerwca, tor wyścigów na Służewcu


O ile Open'er imponuje, o tyle OWF w tym roku robi już nieco mniejsze wrażenie. To z pewnością dobry festiwal dla kogoś, kto przegapił w ostatnich latach kilka ważnych koncertów. Jednak dla tych, którzy regularnie bywają na imprezach muzycznych, niewiele znajdzie się nowości w line-upie Orange Warsaw Festivalu. Z siedmiu najważniejszych wykonawców aż piątka (Imagine Dragons, Years & Years, Kings of Leon, Kodaline i Martin Garrix) wystąpili w Polsce w 2016 r.

Warto jednak zwrócić uwagę na koncerty Justice oraz Two Door Cinema Club. Ci pierwsi wracają do Polski po pięciu latach, ci drudzy - po sześcioletniej przerwie. Dla jednych i drugich będzie to pierwszy występ w Warszawie i z całą pewnością będziecie świetnie wspominać ich występy. Justice grają muzykę elektroniczną przyjemnie zabawioną estetyką retro, a Two Door Cinema Club odpowiadają za ten nieprzyzwoicie chwytliwy singiel:



Bilety na festiwal zaczynają się od 186 zł (jednodniowy z rabatem Orange), karnet kosztuje 322 zł (z rabatem Orange), z kolei karnet łączony na OWF i Open'era można kupić od 866 zł.

Kraków Live Festival / 18-19 sierpnia, lotnisko Muzeum Lotnictwa


Zanim przejdziemy dalej, zakończmy triadę festiwali organizowanych przez Alter Art i przenieśmy się do Krakowa. O tej imprezie wiemy póki co najmniej, bo znamy tylko czterech artystów, którzy wystąpią w sierpniu na terenie lotniska Muzeum Lotnictwa. Połowa line-upu świadczy o tym, że agencja dobrze rotuje artystami organizowanych przez siebie festiwali. W tym roku w Krakowie wystąpi gwiazda zeszłorocznego Open'era (Wiz Khalifa) i gwiazda zeszłorocznego Orange Warsaw Festivalu (Lana Del Rey). Oprócz nich pojawi się Ellie Goulding oraz grupa Alt-J, która przygotowuje się do wydania nowego materiału. Ten - co na pewno ucieszy fanów - brzmi dokładnie tak, jak powinna brzmieć płyta Alt-J:



Kolejnych ogłoszeń na dwudniowy festiwal możemy spodziewać się w ciągu nadchodzących tygodni.

Bilety: karnet 2 dni - 359 zł, karnet 2 dni z polem namiotowym 419 zł, bilet jednodniowy – 199 zł.
© naszemiasto.pl

OFF Festival / 4-6 sierpnia, Dolina Trzech Stawów w Katowicach


Chcesz posłuchać dobrej muzyki i zrelaksować się? Nie szukaj dalej. Niewielki, zorganizowany w kameralnej zielonej przestrzeni festiwal między koncertami w zeszłym roku zaproponował przede wszystkim możliwość odpoczynku (czego ładnym symbolem było ustawione w strategicznym punkcie łóżko z pościelą). I to właściwie wystarczyło, żeby na Offie szybko poczuć się jak u siebie: spod jednej sceny pod drugą można było dotrzeć w góra pięć minut.

Jak w tym roku festiwal prezentuje się z artystycznej strony? Z głośnych nazwisk: PJ Harvey, Feist (która wystąpi w Polsce po raz pierwszy), Swans i Talib Kweli, z rodzimej sceny wystąpi objawienie ostatnich lat, hip-hopowy kolektyw PRO8L3M. Większość artystów tradycyjnie jest – w zależności od słuchacza – mniejszą lub większą zagadką. Ale na tym polega siła festiwalu i główna przyjemność płynąca z wizyty na OFF-ie: artystów poznaje się „na gorąco”, pod sceną, bez przygotowania i często bez żadnego kontekstu. I jedno jest pewne – wyjedziecie z Doliny Trzech Stawów z długą listą nowej muzyki do posłuchania.

Zwróćcie uwagę na Conora Obersta, Thee Oh Sees, Beak> i rodzime Bastard Disco.

Bilety: 310 zł (trzydniowy karnet) + 60 zł (opcjonalny wstęp na pole namiotowe).

Festiwal Legend Rocka / 12-13 lipca, 13-15 sierpnia, Dolina Charlotty pod Słupskiem


Festiwal o tyle nietypowy, że kilka koncertów rozłożonych jest na przestrzeni miesiąca, więc trudno mówić o festiwalowej atmosferze. Nie sposób jednak odmówić mu znaczenia, bo wśród fanów klasyki rocka cieszy się on ogromnym uznaniem. Nieprzypadkowo zresztą, bo w ostatnich latach wystąpili tam m. in.: Bob Dylan, ZZ Top, Robert Plant, Alice Cooper czy rewelacja legendarnego Woodstocku ’69 – grupa Ten Years After.

W tym roku festiwal nieco zmienia formułę i zaczyna powoli odchodzić od "klasyki" rozumianej jako muzyka z lat 60. i 70. W lipcu, po raz pierwszy w historii imprezy, wystąpi zespół, który karierę robił w latach 90., a na dodatek reprezentuje dużo cięższe brzmienie niż to, do którego dotychczas przyzwyczaili nas organizatorzy. Mowa o grupie Korn. Obok numetalowców z Kalifornii (15 sierpnia) wystąpią członkowie legendarnych zespołów Electric Light Orchestra (12 lipca) i Yes (13 lipca), a także pierwsza dama zaangażowanego rocka, czyli Patti Smith (13 sierpnia).

Nie ma możliwości kupowania biletów łączonych na kilka występów. Ceny biletów różnią się w zależności od koncertu: najtańsze wejściówki kosztują 120 zł.

Life Festival / 18-19 czerwca, stadion MOSiR w Oświęcimiu


Oświęcimski festiwal zrodził się w 2010 r. z pomysłu dziennikarza Darka Maciborka i szybko stał się niezwykle prężnie rozwijającą się imprezą, która łączy największe zalety Festiwalu Legend Rocka ze zróżnicowaniem stylistycznym i tradycyjną festiwalową formułą. Wszystko to okraszone jest mocnym przesłaniem, bo równie ważna, co muzyka, jest atmosfera otaczająca festiwal. - Matisyahu, niepokorny artysta, ortodoksyjny żyd, powiedział, że koncert w Oświęcimiu był dla niego jak mistyczne zderzenie z Bogiem. Bo po kilkudziesięciu latach uświadomił sobie, że śmierć, która była kiedyś domeną tego miasta, przegrała z życiem - opowiadał Darek Maciborek w rozmowie przed zeszłoroczną edycją imprezy.

Największymi gwiazdami tegorocznej edycji są: rockowa grupa Scorpions i wszechobecny na antenie wszystkich rozgłośni radiowych w latach 90. autor utworu "Boombastic", czyli Shaggy. Młodsze pokolenie reprezentować będzie LP, znana z wielkiego hitu "Lost on You". Oprócz niej zagrają Bemy, Bisquit, I Wear* Experiment, Kandinsky, Kasia Kowalska, Leski, Lao Che, Maleo Reggae Rockers i Mesajah.



Bilety: pojedynczy dzień od 138 zł, karnet na dwa dni: 242 zł.
© naszemiasto.pl

Przystanek Woodstock / 3-5 sierpnia, Kostrzyn nad Odrą


Na Woodstocku nie muzyka jest najważniejsza, ale przyjrzyjmy się temu, kto zagra w tym roku na festiwalu w Kostrzynie. Nie zabraknie starych polskich zespołów (RSC), gości z zagranicy (od skandynawskiego Blues Pills po indonezyjskie Speaker First), stonera (Orange Goblin), indie rocka (Mando Diao), metalu (Amon Amarth, Prong), punka (Slaves) i przedstawicieli dziesiątek innych gatunków.

ZOBACZ: Woodstock 2017. Kto zagra na Przystanku Woodstock [program]



Z wartych uwagi artystów wystąpi Kyle Gass Band, grupa gitarzysty znanego ze współpracy z Jackiem Blackiem w projekcie Tenacious D, a także House of Pain, czyli Everlast, Danny Boy i DJ Lethal, autorzy tego oto klasyka:



Bilety: wstęp darmowy.

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

kolorowa-dziewczyna (gość)

28 maja w Warszawie na Stadionie Syrenki odbędzie się szósta edycja Festiwalu Kolorów. O oprawę muzyczną zadbają: Animal Bar, POTH, SKYTONE, Verossi, DJ Dan.
Wstęp jest całkowicie DARMOWY. Na uczestników czekają różne atrakcje, a przede wszystkim niezapomniana zabawa w wielobarwnej chmurze kolorów Holi.
Więcej informacji tutaj: https://www.facebook.com/events/256949431433850/

Mirek (gość)

Jak dla mnie w zestawieniu brakuje jeszcze Sunrise Festival. Bilety rozeszły się w chwilę. Myślę, że warto o tym wspomnieć :)

Autor: Kinga Czernichowska

2017-04-28, Aktualizacja: 2017-04-28 10:35

Alicja w krainie psich czarów

Z Alicją Boruczkowską, której pasją jest fotografowanie psów, rozmawiamy o empatii zwierząt i treningach obedience, czyli tzw. posłuszeństwa sportowego.

Alicja Boruczkowska na co dzień pracuje jako fizjoterapeutka. Jej największą pasją jest fotografowanie psów. Sama ma dwa rasy border collie. Szumi i Face tak zawładnęły jej życiem, że fotografka czuje się jak Alicja w psiej krainie czarów. Jej zdjęcia można oglądać na stronie internetoweji fanpage'u.

Obedience (posłuszeństwo sportowe), które trenuje razem ze swoimi psami, to dyscyplina, dzięki które j komendy "waruj", "siad" i "leżeć" nie muszą być nudne, a pies uczy się poprzez zabawę i kontakt z właścicielem. W tej dziedzinie są organizowane zawody.


© Alicja Boruczkowska Photography



Pamiętam dzień, gdy mój pierwszy, wymarzony pies Szumi przekroczył próg mojego domu. Nie czekał ani chwili. Ze swej bujnej sierści wyjął fiolkę z napisem: „wypij mnie”. Jak mogłam odmówić tym głębokim, brązowym oczom? Na magiczne działanie mikstury nie musiałam czekać długo. Zmniejszona mogłam zacząć bacznie obserwować niezwykły psi świat wokół siebie. Zauważyłam pyski pełne radości i prawdy. Niewiele później mój drugi border collie – Face – pojawił się w moich progach ze słodkim ciastkiem. „Zjedz mnie” – krzyczała doczepiona karteczka. Ugryzłam bez wahania. Urosłam. Zaczęłam śmielej podążać za moimi psami. „Właśnie to chcę robić już zawsze” – pomyślałam. - pisze na swojej stronie internetowej Alicja Boruczkowska.

Skąd u Ciebie zamiłowanie do fotografowania psów? Sama masz dwa...

To prawda, sama mam dwa psy. Cała przygoda z ich fotografowaniem zaczęła się od mojego pierwszego, Szumiego. Trafił do mnie trzy lata temu. To border collie. Przez bardzo wiele lat nie mogłam mieć swojego psa. Dopiero, gdy się wyprowadziłam, mogłam wziąć z hodowli wymarzonego psa. Na początku bawiliśmy się trochę we frisbee, a po roku wkręciliśmy się w posłuszeństwo sportowe, czyli obedience. Teraz jestem czynnym zawodnikiem, jeździmy na mistrzostwa, zawody. Z czasem pojawił się pomysł, żeby fotografować inne psy. Wcześniej robiłam zdjęcia, bo chciałam mieć fantastyczny portret Szumiego na ścianie w domu. Moja ściana zawsze była oblepiona fotosami, ale gdy dostałam Szumiego, to chciałabym mieć jego piękne zdjęcie portretowe na płótnie, na ścianie w domu.


© Alicja Boruczkowska Photography



I wisi na Twojej ścianie?

Jeszcze nie, jeszcze na niej nie zawisł, wciąż czekam na to idealne zdjęcie. Teraz chciałabym również, żeby Face też miał taką fotografię, którą będę mogła powiesić na ścianie.

Jak to się stało, że Szumi pojawił się w Twoim życiu?

To był czas, kiedy mogłam już sobie pozwolić na własnego psa. Od wielu lat wiedziałam, że chcę mieć właśnie border collie. To pierwsze psy, które widziałam w pracy i w akcji. Te psy mają ogromną pasję do pracy z człowiekiem. Podoba mi się ich charakter, inteligencja i chęć do pracy. Naprawdę można wiele z tymi psami zrobić, jeżeli ma się wiedzę na temat tej rasy. Z Szumim to był przypadek, nie wybierałam dokładnie hodowli, taki się trafił i okazał się psem, który zrobi dla mnie po prostu wszystko.



Potem pojawił się drugi pies, Face.

Face pojawił się po półtora roku. To ta sama rasa, tylko trochę inne kolory. Jest bardzo młody, ma dopiero dwa lata. Też jesteśmy już w najwyższej klasie w obedience. Wkrótce będziemy przygotowywać się do mistrzostw świata. Jest wspaniały. Mam ogromne szczęście do swoich psów. Szumi wie nawet dokładnie, jak pozować do zdjęć. Może dlatego, że od początku był fotografowany, zanim jeszcze miałam lustrzankę. Fotografowałam go jeszcze takim zwykłym kompaktowym aparatem, a on wiedział, która dziura w trawie jest idealna, żeby mama zrobiła zdjęcie. Face jest dokładnie taki sam.


© Alicja Boruczkowska Photography



A ja się zastanawiałam, czy ustawienie psa do zdjęcia jest trudne. Przecież nie powiemy mu: "Pokaż się z profilu".

Właśnie wszystko zależy od psa. Jeżeli pies zna podstawowe komendy, to jest to bardzo łatwe. A poza tym nie oszukujmy się:
każdy pies ma w sobie ten urok: to spojrzenie, oczy. To nieważne, czy jest rasowy, czy nie lub też czy wzięty ze schroniska, czy nie. Każdy pies jest piękny. To piękno widać właśnie w oczach.


A jeśli nie zna wszystkich podstawowych komend?

To też nie szkodzi. Wtedy zdjęcie pokaże ich prawdziwą, szaloną naturę. Miałam kilka takich sesji, gdzie psy bawiły się, nie pozowały specjalnie i na fotografiach widać ich autentyczność - naturę z odrobiną szaleństwa.

Najtrudniejsza sesja zdjęciowa? Lub sesja, która była prawdziwym wyzwaniem?

W rzeczywistości prawie każdy pies miał już jakąś styczność ze zdjęciami. Najtrudniejsza była chyba sesja szczenięca. Mieliśmy sześć szczeniaczków czterotygodniowych, które chodzą już, gdzie chcą i wszystkim sprzedają całuski. Nas była trójka, w tym ja robiłam zdjęcia. Brakowało nam rąk! Trzeba było przecież uchwycić moment, gdzie wszystkie będą mniej więcej w tym samym miejscu i spojrzą do obiektywu. Ale szczeniaczki są urocze.


© Alicja Boruczkowska Photography



Trzeba mieć dużo cierpliwości? Przypuszczam, że taka sesja może trwać nawet kilka godzin.

To prawda, czasem sesja trwa kilka godzin. Choć zdarza się, że sesja trwa godzinę i mamy mnóstwo dobrych zdjęć. A dla psa też to jest męczące. Musi wykonywać jakąś komendę, poczekać w siadzie, staniu, podejść do pana. Później pies dostaje nagrodę, ale wysiłek dotyczy nie tylko fotografa. Moje życie poza pracą w roli fizjoterapeuty to właściwie tylko psy.

Wszystkie psy posłusznie słuchają komend?

Nie, oczywiście, że nie. Ze szczeniaczkami był największy problem, bo są jeszcze malutkie, coś je rozproszy, zainteresuje... Trudno oczekiwać, by grzecznie pozowały do zdjęć. Ale to też ma swój urok.

Poza fotografowaniem są jeszcze treningi.

Tak, bardzo dużo czasu spędzamy na treningach. Przygotowujemy się z Szumim do mistrzostw świata. A po godzinach wykonuję też sesje zdjęciowe.


© Alicja Boruczkowska Photography



Chciałabyś, żeby fotografowanie psów stało się Twoją pracą na pełen etat?

Pewnie tak, bo myślę, że nie ma nic lepszego w życiu niż praca i pasja w jednym. To najlepsze połączenie i myślę, że wtedy człowiek może czuć się spełnionym i szczęśliwym. Wydaje mi się, że to jest właśnie klucz do sukcesu i poczucia spełnienia w życiu.

Jest to możliwe: żyć z fotografowania psów?

Myślę, że ma to potencjał. Jednak, żeby zostać profesjonalistką w tej dziedzinie, musiałabym poświęcać na to jeszcze więcej czasu, a doba ma niestety tylko 24 godziny.

Kiedy powstają najlepsze zdjęcia?

Każda pora roku ma swój urok. Zimą czekamy na śnieg, wiosną rozkwitają kwiaty. Jesień też jest piękna, czarno-białe psy wśród kolorowych liści to niesamowity widok. Najgorszym okresem jest koniec jesieni i zima bez śniegu, bo jest szaro, buro i ponuro. Chociaż można wyjść do miasta, nasz poznański rynek jest kolorowy i też da się zrobić dobre zdjęcia. Ja najbardziej lubię wiosnę, bo każdy pies na tle kwitnących pąków będzie wyglądał bajecznie.


© Alicja Boruczkowska Photography



Kto zamawia takie sesje?

To w zasadzie wszyscy ci właściciele, którzy kochają swoje psy. Prawie każdy ma takie pragnienie, żeby uzyskać takie zdjęcie swojego psa, które będzie mogło zawisnąć na ścianie. Bardzo często to słyszę od osób, które przychodzą ze swoimi psami na sesje. W końcu pies to członek rodziny.



Mówi się, że psy uczą człowieka pokory. Czego Ty nauczyłaś się od swoich psów?

Myślę, że psy najwięcej mnie nauczyły. Choćby właśnie pokory, cierpliwości, panowania nad sobą.
Jeździmy dużo na zawody i to też dało mi pewne doświadczenie. To są ćwiczenia, ale też emocje. Jeżeli pies czuje, że ja się stresuję, to jeden da sobie z tym radę, inny nie.


© Alicja Boruczkowska Photography



Podobno psy czują ludzkie emocje.

Psy są bardzo wrażliwe na emocje. Dlatego w obedience liczy się również to, żeby nad sobą panować. Trzeba być spokojnym, opanowanym. Żadnych niepotrzebnych gestów, to tzw. sztywny sport. Muszę pracować nad cierpliwością. To też taki sport, który wymaga poświęceń. Nieraz trzeba zrezygnować z wakacji, żeby przygotować się do zawodów.

W zaciszu domowym psy też rozpoznają, w jakim nastroju jest człowiek.

Oczywiście, kiedy mam gorszy dzień, zarówno Szumi, jak i Face podchodzą do mnie i próbują mnie pocieszyć. Jakby chciały powiedzieć: "Mamo, mamo, czym ty się przejmujesz? Przestań, chodźmy na spacer". Zwłaszcza, gdy pies jest związany z człowiekiem. A moje psy są bardzo ze mną związane. Chyba nie ma mocniejszej więzi psa z człowiekiem, jeśli jeszcze do tego wszystkiego uprawia się z nim sport.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

rozmawiała
Kinga Czernichowska, dziennikarka gazetawroclawska.pl i naszemiasto.pl



Alicja Boruczkowska - urodziła się w Poznaniu 30 sierpnia 1990 roku, skończyła fizjoterapię na poznańskim AWF-ie. Z psami trenuje na poważnie od dwóch lat. Obecnie ma dwa psy: Szumiego i Face'a. Filmy z ich udziałem możecie zobaczyć na kanale YouTube.