Nie ma powodu, by Rafał Ulatowski czuł się zagrożony. Mimo fatalnego początku rozgrywek w wykonaniu piłkarzy PGE GKS Bełchatów, nikt nie myśli o zmianie trenera.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Nie ma powodu, by Rafał Ulatowski czuł się zagrożony. Mimo fatalnego początku rozgrywek w wykonaniu piłkarzy PGE GKS Bełchatów, nikt nie myśli o zmianie trenera.

Pierwszy w lidze nerwowo zareagował właściciel Cracovii Janusz Filipiak, który Artura Płatka zwolnił po dwóch meczach. Wczoraj pracę stracił Marek Chojnacki z Arki Gdynia. W Bełchatowie będzie inaczej. Szefowie klubu zapewniają, że pozycja Ulatowskiego jest bardzo mocna.

Przeciwnicy szkoleniowca zarzucają mu, że łączenie funkcji trenera bełchatowskiego klubu i asystenta selekcjonera reprezentacji Polski źle wpływa na wyniki GKS. Najważniejsze jednak, że prezesi bełchatowskiego klubu doskonale pamiętają, że obie funkcje Ulatowski łączył również w poprzednim sezonie, w którym piłkarze PGE GKS spisywali się bardzo dobrze.

Piłkarze bronią szkoleniowca i twierdzą, że jego absencja przed ostatnim meczem z Wisłą Kraków - przegranym przez PGE GKS 0:3 - nie miała wpływu na formę piłkarzy.

- Są przecież inni trenerzy, którzy prowadzą zajęcia, a trenujemy tak samo, jak z trenerem Ulatowskim - mówi Mariusz Ujek.

Wbrew pozorom, fatalny start... dobrze wróży bełchatowskiej drużynie. Szefowie GKS doskonale pamiętają, że wiosną zespół Ulatowskiego też długo się rozpędzał, aż wreszcie przełamał się i wygrał sześć meczów z rzędu. Teraz ma być tak samo.

- Nie tak wyobrażaliśmy sobie początek sezonu, ale zostało 27 meczów i już od następnego zamierzamy zdobywać punkty - zapowiada Dariusz Pietrasiak, kapitan bełchatowskiej drużyny.

Piłkarze Ulatowskiego w sobotę o godz. 14.45 zagrają u siebie z Piastem Gliwice. Do tej pory nie mieli jeszcze okazji cieszyć się ze zwycięstwa, bo w trzech pierwszych meczach zdobyli tylko jeden punkt, remisując u siebie z Jagiellonią Białystok. Mimo fatalnego początku, w starciu z gliwiczanami będą faworytami.

Przygotowania do sobotniego meczu PGE GKS rozpoczął wczoraj po południu. Dziś Ulatowski zaplanował dwa treningi, poranny i popołudniowy, a w środę, czwartek i piątek po jednym. Wiadomo już, że noc poprzedzającą spotkanie spędzą w hotelu Przysiółek Kresy.

Przeciwko Piastowi nie będzie mógł zagrać Tomasz Wróbel, który w spotkaniu z Wisłą Kraków został ukarany czerwoną kartką za zatrzymanie piłki ręką na linii bramkowej. Bełchatowianie uważają, że kara była niesłuszna, bo piłka trafiła Wróbla w rękę z odległości metra, ale arbiter wyrzucił pomocnika GKS z boiska i podyktował karnego. Nie zmienia to jednak faktu, że Ulatowski w sobotnie popołudnie w Bełchatowie nie będzie mógł skorzystać z Wróbla.

Po trzech meczach bełchatowskiej drużyny można stwierdzić, że nowi piłkarze, którzy mieli być dużym wzmocnieniem GKS, póki co nie zachwycają. Najwięcej z nowych grał Maciej Małkowski, który rozegrał 162 minuty. 108 minut na boisku w koszulce GKS spędził Maciej Korzym, a 90 - Marek Szyndrowski. Najmniej, bo zaledwie 22 minuty, rozegrał Karol Gregorek. Ten ostatni jest też jedynym nowym graczem, który nie wybiegł jeszcze w podstawowej jedenastce.

Póki co, nowi gracze nie wygrywają rywalizacji z dotychczasowymi zawodnikami GKS. A konkurencja w zespole jest olbrzymia. Ulatowski skorzystał już z 18 zawodników, więc trudno na razie mówić o tzw. podstawowym składzie górniczej jedenastki. Szkoleniowiec ma nadzieję, że mecz z Piastem będzie udany, a piłkarze dobrą grą wywalczą sobie miejsce w składzie na dłużej.


Wiadomości Łódź, Wydarzenia Łódź

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!