Licealiści z popularnego "Herberta" w klasach będą mogli korzystać z oczyszczaczy powietrza. Szkoła postanowiła włączyć się do walki ze smogiem. Placówka zakupiła w sumie 12 odświeżaczy powietrza. Nauczyciele liczą, że urządzenie przyczyni się też do spadku zachorowalności w klasach.

Zespół Szkół i Placówek Oświatowych im. Zbigniewa Herberta jako pierwszy w Bełchatowie, a nawet w całym powiecie, zdecydował się na zakup oczyszczaczy powietrza do klas. Dyrekcja szkoły i nauczyciele tłumaczą, że jeśli uczniowie będą oddychać czystszym powietrzem, to wówczas będą zdrowsi.

- Od wielu miesięcy pojawiają się informacje, że żyjemy w bardzo zanieczyszczonym środowisku. Nasz kraj jest w niechlubnej czołówce państw Unii Europejskiej. Dużo się mówi o konieczności walki ze smogiem, gdyż zanieczyszczenie jest tak ogromne i tragicznie wpływa na stan naszego zdrowia - mówi Małgorzata Jasitczak, dyrektor szkoły. - Herbert jest szkołą, która interesuje się nowoczesnymi technologiami, ale najważniejsze dla nas jest to, aby uczniowie naszej szkoły funkcjonowali w jak najlepszych warunkach. Stąd pod koniec ubiegłego roku pojawił się pomysł, aby popracować nad poprawą warunków w jakich pracujemy. Szkoła jest przecież takim miejscem, w którym spędzamy 6-7 godzin. Stąd pomysł zakupu oczyszczaczy powietrza do każdej sali lekcyjnej. Każdy wychowawca otrzymał urządzenie, a uczniowie zapoznali się z zasadą działania. Liczymy, że będzie oddychać czystym powietrza i dzięki temu będzie się nam pracować lepiej i zdrowiej.

Do klas w popularnym "Herbercie" trafi w sumie 12 urządzeń oczyszczających powietrze. Koszt jednego to 2,1 tys. zł. Szkoła na ten cel przeznaczyła więc prawie 25 tys. zł. Pieniądze pochodziły z zaoszczędzonych dotacji i pozyskanych środków zewnętrznych m.in. z Fundacji PGE. W szkole liczą, że dzięki lepszemu powietrzu w klasach, poprawi się frekwencja na lekcjach.

- Jedną z przesłanek była niska frekwencja na lekcja ze względu na okres chorobowy. Jak wiemy zanieczyszczenie powietrza negatywnie wpływa na drogi oddechowe, stąd te częstsze infekcje, m.in. stany zapalne oskrzeli czy płuc. Częściej łapiemy grypę i przeziębienia. - mówi Magdalena Turlejska, nauczycielka biologii i edukacji dla bezpieczeństwa. - Pomyśleliśmy, że oczyszczacze powietrza, to może być sposób na to, aby uczniowie aż tak nie chorowali. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby jak najkrócej przebywać w tej atmosferze bogatej w tlenki siarki, azotu, węgla i przede wszystkim pyły, które unoszą się w powietrzu. Dlatego stwierdziliśmy, że jeżeli szkoła da radę finansowo, to warto zainwestować w takie urządzenia. Tym bardziej, że drobinki pyły przenikają do układu krwionośnego i działają nawet na nasze serce.

Nowoczesne urządzenie wychwyci nie tylko groźne pyłki, ale też alergeny czy nawet bakterie.

- Jest to urządzenie w trakcie pracy bezobsługowe, bo wystarczy nacisnąć sensor i urządzenie się włącza, pracując w trybie automatycznym - mówi Sławomir Marczak, nauczyciel geografii. - Jeżeli powietrze jest zbyt brudne, można włączyć dodatkowy wentylator, który przyspieszy filtrowanie powietrza. Zdolność obsługi pomieszczenia to 400 metrów sześciennych na godzinę. Dlatego dużą salę lekcyjną jest w stanie godziny to urządzenie przefiltrować. Urządzenie wyłapuje pyły PM2.5 i PM10, a także cząsteczki alergenów, w tym także niektóre cząsteczki bakterii czy wirusów.

Z regionu

Komentarze (3)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Miała być walka (gość)

Miała być walka ze smogiem. Ale co to za walka ze smogiem jeśli pewne firmy nie zarobią na tzw "odświeżaczach powietrza".