Ze zgrzytem ruszyła wyczekiwana od dawna przebudowa drogi powiatowej Kącik - Mzurki. Wykonawca zaczął roboty bez uzgodnienia objazdów dla ciężarówek, co więcej - nie powiadomił o tym starostwa.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Ze zgrzytem ruszyła wyczekiwana od dawna przebudowa drogi powiatowej Kącik - Mzurki. Wykonawca zaczął roboty bez uzgodnienia objazdów dla ciężarówek, co więcej - nie powiadomił o tym starostwa. Efekt? Koszmarne korki na trasie i ekspresowe wstrzymanie robót przez starostwo.

Droga Kącik - Mzurki należy do najbardziej ruchliwych w powiecie bełchatowskim. To tędy jadą kierowcy ciężarówek, którzy z drogi krajowej nr 12 chcą się przedostać na ósemkę. Tiry regularnie rozjeżdżają miejscowości, przez które droga prowadzi. Mieszkańcy od lat protestowali, a starostwo narzekało na tranzyt, który musiało tolerować na swojej drodze. Wreszcie rok temu doszło do porozumienia z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad w Łodzi. W zamian za zgodę na tranzyt miały się znaleźć pieniądze na generalny remont drogi Kącik - Mzurki. W sumie starostwo miało otrzymać 10,5 mln zł. Przetarg na wykonanie robót wygrała firma z Radomska. Termin zakończenia jest krótki, bo tylko do połowy października.

Zanim jednak drogowcy rozpoczną roboty, powinni przedstawić uzgodnienia, dotyczące tras objazdów. Tiry na czas przebudowy miały być kierowane inną drogą. I choć umowa między firmą a starostwem została podpisana dobre trzy tygodnie temu, uzgodnień jak nie było, tak nie ma. Tymczasem drogowcy przystąpili do robót i zaczęli frezowanie nawierzchni.

Mieszkańcy Bukowia Dolnego, którzy dosyć już mają kolein i dziur w asfalcie, wyraźnie się z tego cieszą.

- Od dwóch dni ładny kawał roboty zrobili - pokazuje Leokadia Żywicka. - Ruchem kieruje dwóch panów. Ale tiry jak jeździły, tak jeżdżą...

Znacznie mniej wiadomość o rozpoczęciu prac ucieszyła starostwo. Do Bukowia natychmiast pojechał wicestarosta.

- Firma weszła na drogę bez uzgodnienia objazdów, samowolnie rozpoczęła roboty - mówi Krzysztof Borowski, rzecznik bełchatowskiego starostwa. - Wysłaliśmy im faks z informacją, że mają wstrzymać roboty do czasu, aż przedstawią nam wszystkie dokumenty, dotyczące organizacji ruchu.

Dlaczego faks? Bo, jak mówi Krzysztof Borowski, nie można było skontaktować się z prezesem firmy. Miał wyłączoną komórkę. Nikt również do starostwa nie oddzwonił.

- Być może jutro rano dostaniemy komplet dokumentów - dodaje Borowski. - Póki ich nie będzie, nie ma mowy o robotach. Z taką sytuacją jak ta nie mieliśmy jeszcze do czynienia.

Wiadomości Łódź, Wydarzenia Łódź

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!