Dworzec PKS Bełchatów pójdzie pod młotek?

Sprzedaż dworca ma dać PKS 4 mln zł. Jak wyliczył prezes Andrzej Abramowicz, cały plan restrukturyzacji ma kosztować 6 milionów plus ewentualnie drugie tyle z Unii

Wkrótce z dworcowych rozkładów zniknie kilka kursów do Łodzi, a w niedługiej przyszłości zniknie cały dworzec?
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Wkrótce z dworcowych rozkładów zniknie kilka kursów do Łodzi, a w niedługiej przyszłości zniknie cały dworzec? (© Maciej Wiśniewski)

Z ekonomicznego punktu widzenia dworzec w Bełchatowie nie jest nam do niczego potrzebny - mówi wprost Andrzej Abramowicz, od lutego prezes PKS Bełchatów. Po dwóch miesiącach urzędowania, na powiatowej sesji, publicznie zaprezentował swój kompleksowy plan restrukturyzacji firmy, do którego uwag nie miała nawet opozycja. Sprzedaż dworca, z której chce uzyskać blisko 4 mln zł, to główny zastrzyk pieniędzy, na jaki liczy.
PKS na dworcu teoretycznie zarabia, ale tylko wtedy, gdy wjeżdżają na niego autobusy innych linii. Jednak jego koszty utrzymania, w tym podatki, znacznie przewyższają dochody.

- Rocznie dworzec przynosi 66 tys. zł straty i trzeba go sprzedać jak najszybciej - mówi prezes Abramowicz.
Wielu przewoźników bełchatowski dworzec omija, w tym lokalne firmy transportowe, kursujące na krótkich trasach. - Te firmy dworców nie mają i my też nie potrzebujemy - podkreśla prezes PKS. - Co nie zmienia faktu, że w takim mieście jak Bełchatów ludzie chcieliby mieć dworzec, gdzie mogliby w cieple zaczekać na autobus, czy napić się kawy.

Ostateczną decyzję co do sprzedaży dworca przy ul. Sienkiewicza podejmie rada nadzorcza spółki, ale pieniądze z tej transakcji, to główny punkt finansowania programu zmian.

Czy władze miasta i powiatu pozwolą sobie jednak na pozostawienie Bełchatowa bez dworca autobusowego? To już sprawa polityczna, dlatego jest też plan B. Dotyczy on budowy w innej części miasta małego dworca, na dwa stanowiska, z niewielką poczekalnią.
∨ Czytaj dalej

Wstępny kosztorys zakłada, że kosztowałby on około 658 tys. zł. Kto miałby go wybudować?

- Z reguły jest tak, że kto potrzebuje, ten buduje - mówi wprost Andrzej Abramowicz.

Na zrealizowanie swojego programu nowy prezes PKS potrzebuje 6 mln 181 tys. zł. Oprócz gotówki ze sprzedaży dworca liczy też na kredyt w wysokości 1,5 mln zł. Więcej PKS z banku nie dostanie, bo nie ma takiej zdolności kredytowej. Strata spółki za ubiegły rok to 681 tys., a pokryć ma ją starostwo, czyli właściciel przedsiębiorstwa.
Ponad 6 mln zł PKS chce też pozyskać z Unii Europejskiej na zakup autobusów o napędzie hybrydowym i gazowym. Zdaniem prezesa Abramowicza, odnowa taboru to podstawa. Chce na nią przeznaczyć 3,8 mln zł.

- Średnia wieku naszych autobusów to 21 lat, tymczasem w szanującej się firmie transportowej nie powinny jeździć auta starsze niż 12 lat - mówi. - Gdyby nie to, że udało nam się wynająć kilka autobusów od innych firm, nie moglibyśmy startować w przetargach, na obsługę kursów umownych, bo nie mielibyśmy czym jeździć. Przyznam, że byłem zdumiony, że nasze biuro turystyczne zarabia, mając tylko jeden autobus z 2005 roku - dodaje prezes.

PKS zarabia tylko na kursach turystycznych i umownych, np. przewozie pracowników do kopalni i elektrowni. Kuleją za to kursy na stałych trasach, te według rozkładu jazdy. W 2012 roku do każdego pasażera PKS dopłacił średnio 1,16 zł.

Dlatego pasażerowie mogą spodziewać się znacznych zmian w rozkładach jazdy. Już zlikwidowano część kursów do Piotrkowa. Duże cięcia będą też na liniach do Łodzi.

- Wszystkie połączenia z Bełchatowa do Łodzi w ponad 70 procentach nie są rentowne, zwłaszcza te poza porannym i wieczornym szczytem, więc będziemy chcieli je zlikwidować lub wprowadzić mniejsze auta, ale te trzeba kupić - tłumaczy Andrzej Abramowicz.

Planu restrukturyzacji PKS nie muszą się obawiać za to pracownicy. Wielkich zwolnień nie będzie. Pięć osób w tym roku odejdzie na emeryturę. Oprócz nich do likwidacji jest jeszcze dziesięć stanowisk: wśród kierowców, administracji i obsługi technicznej.

- Rezygnujemy ze stanowisk, które nie są nam potrzebne, ale myślę, że obejdzie się bez większych napięć - mówi prezes Abramowicz. - Zaczęliśmy już wprowadzać zmiany i myślę, że większość osób odejdzie za porozumieniem stron.

Władze spółki, co jest rzadkością, mają po swojej stronie związki zawodowe. Prezes mówi, że pracownicy mają wiele zrozumienia dla trudnej sytuacji firmy i wiedzą, że zmiany są konieczne.

Remont czeka też stację paliw w Zelowie. Aż 95 procent paliwa, którym handluje PKS sprzedaje się właśnie tam.
- Trzeba ten majątek doprowadzić do porządku, nie może być tam bałaganu, jaki jest obecnie - mówi prezes. - Chcemy, aby przy stacji był sklepik z miłą obsługą, aby mieszkańcy chętnie tam przyjeżdżali - dodaje.

Komentarze (31)

avatar
avatar
dobry pomysł (gość) dobry pomysł

Vp. Orlik
VIp. Geotermia z basenami
VIIp. do XXp. Hotel *****
XXIp. do XXX p. Biura gield z całego świata
XXXIp. lądowisko dla helikopterów
Może ktos ma jeszcze inne wartosciowe pomysły?

avatar
dobry pomysł (gość)

PKS powinien nie sprzedawać terenu i wybudować coś extra w obecnej lokalizacji:
Budynek multi biurowo/usługowo/handlowo/rozrywkowy.
Podziemia - parking podziemny
Parter - faktyczny dworzec PKS wraz z przestronną poczekalnią, gastronomią.
I p. - mini market typu pobliski SEDAL
II p. - butiki i sklepiki typu kiosk ruchu, księgarnia, mięsny, chemiczny
III p. - salka kościelna gdzie odbywałyby się regularne nabożeństwa, w tym dla oczekujących na kurs autobusowy
IV p. - mały kompleks sportowy typu kręgielnia
i tyle w tym temacie

avatar
Kiero (gość)

Towarzysz Chrzanowski rządzi do chrzanu,nie rozumiem po co mu dworzec?Jak chce dworzec niech go postawi,wybuduje,zrobi gastronomię,kiosk z piwem i będzie git.Ale trza się wziąc za robotę a nie siedzieć w biurach i udawać,że sie cos um i i wie.A w sumie to ten Chrzanoski do chrzanu i jego trza wymieść jak te śmieci na bruk.

avatar
pitbull (gość) Zibi

masz rację panie ZIBI- wybuduj dworzec i zapobiegniesz hańbie i wstydowi, chyba że ubiegną cię prezydent Chrzanoski ze swoją świtą- mają kase na wszystko tylko nie na to co potrzebne mieszkańcom

avatar
racjo... (gość)

Widziałem kiedyś plany tej be komuny, dworzec PKS miał być razem z dworcem PKP a linia kolejowa miała być połączeniem do Wrocławia,ale dzięki ''solidaruchom'' mamy to co mamy czyli ''zadupie''

avatar
Benek (gość) Zibi

sprzeda trochę podychwią związki utrzymają status quo „na jakis czas” potem kasa się skonczy i co sprzedadzą? Restrukturyzacja to jedyne wyjscie no i podejmowanie mądrych decyzji.

avatar
Zibi (gość)

Tak Rządzić jak Pan Andrzej Abramowicz to każdy głupi potrafi.
Sprzedać i co dalej, miasto Bełchatów bez dworca PKS, to wstyd i hańba dla rządzących w tym mieście i zarazem dla mieszkańców. Przecież można postawić kompleks handlowo-gastronomiczny przy dworcu PKS., jak winnych miastach. Lub inne rozwiązanie.

Wybierz kategorię