Wybierz region

Wybierz miasto

    Z tureckiego jasyru do Łodzi - zniechęcili Mirka Szymkowiaka do piłki

    Autor: Jan Hofman

    2007-01-05, Aktualizacja: 2007-01-05 07:31 źródło: Express Ilustrowany

    Mirosław Szymkowiak, były zawodnik Widzewa i reprezentacji Polski, zdecydował się zakończyć piłkarską karierę. To zaskakujące postanowienie podjął właśnie w Łodzi.

    Mirosław Szymkowiak, były zawodnik Widzewa i reprezentacji Polski, zdecydował się zakończyć piłkarską karierę. To zaskakujące postanowienie podjął właśnie w Łodzi. Tym samym zawodnik nie chce wracać do tureckiego Trabzonsporu, z którym nadal wiąże go kontrakt.

    Przed świętami piłkarz przyjechał do Łodzi, gdzie nadal mieszka jego żona Agnieszka. Uczestniczył również w wigilii organizowanej przez oldbojów klubu z al. Piłsudskiego. Wtedy jednak nie wspomniał słowem o planowanej decyzji. Tuż przed Nowym Rokiem, ku zaskoczeniu wszystkich, zdecydował, że nie wraca do Turcji i kończy zawodniczą karierę.

    Rozmyślania na Janowie

    Teraz często można go spotkać w klubie spa na Janowie, prowadzonym przez małżonkę (rodowita łodzianka i zagorzała fanka Widzewa). Piłkarz unika wszelkich kontaktów z dziennikarzami, bo pragnie przemyśleć swoją przyszłość wyłącznie w gronie najbliższych mu osób. Ma znacznie ułatwione zadanie, ponieważ ich mieszkanie dzieli od klubu żony zaledwie kilkaset metrów.

    Zmienił się

    Nieliczni, z którymi utrzymuje kontakt, nie ukrywają, że znacznie się zmienił. To już nie ten wesoły, niezwykle sympatycznych chłopak, którego pamiętają jeszcze sprzed zaledwie kilku tygodni. Zamyślony, sprawiający wrażenie mnicha, grzecznie odmawia dyskusji na temat swojej przyszłości. Nie zamierza również tłumaczyć, dlaczego zakończył bardzo udaną przygodę ze sportem. Jego spowiednikiem i doradcą jest wyłącznie Agnieszka.

    Kulturowe zderzenie

    Co sprawiło, że piłkarz w sile wieku podejmuje tak drastyczną decyzję? Zdaniem bliskich mu osób, nie wytrzymał kulturowego zderzenia. Niezwykle dowcipny, pełen energii, nie potrafił dostosować się do zwyczajów i zaakceptować zachowań mieszkańców azjatyckiej części Turcji. Podjął zatem decyzję o ucieczce z tureckiego jasyru do Łodzi.

    Czy wytrzyma w tym postanowieniu? Szkoleniowiec klubu z Trabzonu chce wpłynąć na piłkarza i stawia Szymkowiakowi ultimatum. - Były reprezentant Polski ma trzy dni na powrót do Turcji - mówi Ziya Dogan. - Jeśli nie zmieni zdania, to FIFA będzie musiała wyciągnąć poważne konsekwencje wobec byłego widzewiaka.

    Tureckie męczarnie

    Szymkowiak męczył się z każdym dniem pobytu w Turcji. Przed kilkoma tygodniami zwierzył się reporterowi "Expressu Ilustrowanego", że ma już dość treningów i mieszkania w Trabzonie. - W drużynie trudno liczyć na przyjaźnie. Jedynie z Milanem Stepanovem utrzymywaliśmy sympatyczne, koleżeńskie stosunki, bo byliśmy obcokrajowcami w klubie - mówił Szymkowiak. - Kończył się trening i każdy szedł w swoją stronę. Ja wracałem do hotelu i codziennie sytuacja się powtarzała. Trudne do wytrzymania były również nieustające zgrupowania. Bywało tak, że w miesiącu aż 24 dni trenowaliśmy wspólnie. Na dodatek szkoleniowcy zabraniali nam po zajęciach opuszczać hotel. Musieliśmy siedzieć w pokojach. Ile można oglądać telewizję? Europejczykowi trudno to wytrzymać. Zadania nie ułatwiało funkcjonowanie w zupełnie innej kulturze. To po prostu jest zupełnie inny świat. Trudno się do niego dostosować i zaakceptować panujące w nim zwyczaje. Nie wolno zapominać o fanatycznych kibicach. U nich granica między uwielbieniem a nienawiścią jest bardzo cienka. Nigdy nie można być pewnym, kiedy została przekroczona. Nawet kiedy uwielbiają piłkarza i są nim zafascynowani potrafią uprzykrzyć życie. Zjedzenie w spokoju posiłku w restauracji graniczy z cudem. Potrafią nawet zwracać uwagę, że oni to zamówiliby zupełnie inną potrawę - mówił "Expressowi Ilustrowanemu" Szymkowiak.

    Z banku do Internetu

    Pewnie mało kto pamięta okoliczności, w jakich Szymkowiak trafił do Widzewa. W 1995 r. ówcześni szefowie klubu wykupili jego kartę zawodniczą z jednego ze śląskich banków. Została ona zastawiona jako gwarancja spłaty kredytu przez działaczy Olimpii Poznań. Szefowie klubu z Wielkopolski długo nie spłacali długu, toteż do Łodzi dotarła informacja, że okazyjnie można pozyskać dobrze zapowiadającego się zawodnika. Nikt w Widzewie nie miał co do tego wątpliwości i w krótkim czasie Szymkowiak został widzewiakiem. Piłkarz zawsze podkreśla, że pokochał łódzki klub, czego nie ukrywał nawet występując w innych drużynach. Faktem poświadczającym jego przywiązanie do widzewskich barw jest to, że często odwiedza serwis internetowy klubu, uczestnicząc w dyskusjach kibiców.



    * * * * *


    Kariera piłkarza
    - ps. Szymek (ur. 12 listopada 1976 r. w Poznaniu).
    - Od 28 stycznia 2005 r. zawodnik tureckiego klubu Trabzonspor przeszedł z Wisły Kraków za 800 tys. euro).
    - Wiśla Kraków (2001-2004)
    - Widzew (1995-2000)
    - Olimpia Poznań (1992-1994), której jest wychowankiem.
    - Czterokrotny Mistrz Polski z Wisłą Kraków oraz dwukrotny Mistrz Polski z Widzewem.
    - Ma na koncie dwa Puchary Polski zdobyte z Wisłą Kraków, a także złoty medal mistrzostw Europy (1993 r.) z reprezentacją Polski do lat 16.
    - W pierwszej reprezentacji Polski wystąpił 33 razy zdobywając 3 bramki.
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.