Wybierz region

Wybierz miasto

    Tak się wchodzi do historii

    Autor: Dariusz Piekarczyk

    2006-12-14, Aktualizacja: 2006-12-14 03:24 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Wygrywając w Ankonie z mistrzem Włoch Lube Banka Macerata 3:1 siatkarze BOT Skry, o czym zapewne sami nie wiedzą, zapisali się w historii polskiej siatkówki. Są pierwszą drużyną, która wygrała pucharowy mecz w Italii.

    Wygrywając w Ankonie z mistrzem Włoch Lube Banka Macerata 3:1 siatkarze BOT Skry, o czym zapewne sami nie wiedzą, zapisali się w historii polskiej siatkówki. Są pierwszą drużyną, która wygrała pucharowy mecz w Italii.

    Był to jednocześnie pierwszy triumf Polaków nad ekipą z Włoch w Lidze Mistrzów. Co prawda w roku 1996 AZS Częstochowa (z Piotrem Gruszką i Michałem Chadałą w składzie) pokonał u siebie słynny Sisley Treviso 3:2, lecz mecz rozegrano w ramach Pucharu Europy Mistrzów Krajowych. W tychże rozgrywkach polskie drużyny jeszcze trzykrotnie zwyciężały Włochów. W roku 1988 Hutnik Kraków (dziś nie ma w tym klubie siatkówki seniorów) pokonał Panini Modena 3:0. Z kolei w roku 1970 Legia Warszawa zwyciężyła, także Panini 3:2 i 3:2.

    Rok 1989 przyniósł wygraną częstochowian z Montichiari 3:1 (Puchar Konfederacji). To wszystkie, do wtorku, wygrane polskich drużyn z zespołami z Włoch.

    Gospodarze po przegranej, byli w szoku. Trener Maceraty Ferdinando de Giorgio potrafił jednak po spotkaniu docenić wielkość BOT Skry. W wywiadzie dla lokalnej gazety powiedział między innymi: - Graliśmy o wszystko. Porażka może oznaczać dla nas koniec marzeń o awansie. Ulegliśmy jednak wielkiemu rywalowi. W moim zespole jedynie Ivan Miljković grał poprawnie.

    Serb grał dobrze w pierwszej fazie meczu, a później bełchatowski "Terminator" Janne Heikkinen skutecznie go blokował.

    - Blok oraz mniejsza ilość błędów własnych to był klucz naszego sukcesu - uważa Jacek Nawrocki, drugi trener mistrzów Polski.

    "Królem" bełchatowskiej "ściany" był Heikkinen. Aż sześciokrotnie udanie blokował rywali. Gwiazdą meczu był Mariusz Wlazły (29 punktów). Można iść o zakład, że szefowie Lube Banka będą zabiegać o wychowanka WKS Wieluń.

    - Coś tam wspominali - wyjawia Konrad Piechocki, wiceprezes BOT Skry. - Ale to takie, nazwałbym, harce. Na razie nie ma co mówić.

    Ciepłe słowa należą się Krzysztofowi Ignaczakowi. - Grało mi się nieźle - przyznaje "Igła". - Może początek był nerwowy, lecz potem złapałem wiatr w żagle.

    - Wygrana sprawiła nam ogromną radość - przyznaje Daniel Castellani, szkoleniowiec BOT Skry.

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.