Wybierz region

Wybierz miasto

    Radosław Matusiak: Czeka mnie jednak rozmowa z prezesem o moich dalszych losach

    Autor: dziennik@dziennik.lodz.pl

    2006-11-13, Aktualizacja: 2006-11-13 02:37 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Marek Kondraciuk: Zranione czoło świadczy o tym, jak ciężka była walka z Wisłą. Kto panu zostawił taką pamiątkę?Radosław Matusiak: - Któryś z wiślaków kopnął mnie w głowę, ale nawet nie pamiętam kto i kiedy to się stało.

    Marek Kondraciuk: Zranione czoło świadczy o tym, jak ciężka była walka z Wisłą. Kto panu zostawił taką pamiątkę?

    Radosław Matusiak: - Któryś z wiślaków kopnął mnie w głowę, ale nawet nie pamiętam kto i kiedy to się stało. Rzeczywiście, walka była ciężka, zwłaszcza w dziesiątkę.

    Zapowiadaliście, że chcecie w Krakowie grać o zwycięstwo, ale nie wszyscy wierzyli w te deklaracje.

    - Wisła nie przegrała 5 lat i dlatego nasze zapowiedzi, że chcemy wygrać w Krakowie, wielu dzieliło na pół. Jeśli jednak mogliśmy wygrać na Łazienkowskiej i u siebie z będącą w dobrej formie Koroną, to dlaczego nie miałoby się udać w Krakowie. Zdajemy sobie sprawę, że zrobiliśmy dziś coś wielkiego, w pewien sposób zapisaliśmy się w historii ligi. Bełchatów może dziś być z nas dumny. Dobrze nam się dziś grało, mnie również. Spotkały się dwie drużyny, grające ofensywnie i dlatego padło dużo goli. Taki mecz musiał się podobać kibicom.

    Większość drużyn wychodzi na boisko, aby się bronić i marzy o remisie. Wy przyjęliście inną postawę i narzuciliście krakowianom swoje warunki gry, szybko zdobywając aż cztery gole.

    - To błąd drużyn, które tu się bronią. Jeśli się przegra na Wiśle, to nic się nie stanie, ale warto zaryzykować odważniejszą grę, bo w przypadku powodzenia sukces jest spektakularny. Kluczem do naszego sukcesu była dziś dobra gra całego zespołu.

    Gdzie tkwi źródło waszych sukcesów?

    - Nie da się jednoznacznie tego określić. Myślę, że naszą siłą jest przygotowanie fizyczne, bo trener Orest Lenczyk jest wybitnym specjalistą od przygotowania motorycznego. Kiedy jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie, łatwiej wykorzystujemy swoje umiejętności techniczne, łatwiej realizujemy taktykę. Do tego oczywiście dokładamy serce, bo bez niego nawet najlepsza drużyna może nie odnosić sukcesów.

    Wygląda na to, że podejmiecie walkę o mistrzostwo Polski. Czy pana zdaniem stać was na taki sukces?

    - Jeżeli stać nas na zdobycie mistrzostwa rundy, to na pewno też na tytuł mistrza Polski. Z każdym meczem udowadniamy, że możemy odnosić nawet największe krajowe sukcesy.

    W Krakowie zebrał pan brawa nie tylko za grę, ale i za postawę fair play. Większość rywali Wisły uporczywie opóźnia grę, kiedy widzi szansę choćby na remis. Pan tego nie robił.

    - Zawsze denerwuję się, jeśli rywal gra na czas i dlatego sam nigdy tak nie gram.

    Pana prawdopodobne rozstanie z BOT GKS jest przedmiotem wielu spekulacji. Do jakiego klubu jest panu dziś najbliżej?

    - Przyznaję, że mam kilka ofert. Najbardziej konkretna jest z Legii. Poza tym Legia jest najbardziej - w dobrym znaczeniu tego słowa - natarczywa. Mam też ofertę z dobrego klubu z Europy Wschodniej. To nie jest mój wymarzony kierunek, ale transfer byłby dla mnie krokiem naprzód. W sytuacji, w jakiej teraz znalazł się BOT GKS, czeka mnie jednak rozmowa z prezesem w sprawie moich dalszych losów. Dał mi już do zrozumienia, że chciałby, abym został jeszcze pół roku. Namawiają mnie do tego także koledzy - Łukasz Garguła i Mariusz Ujek. Teraz jest jednak dobry moment do odejście, no bo kiedy, jak nie wtedy, gdy dobrze idzie drużynie i mnie.

    Będzie pan opuszczał Bełchatów z żalem?

    - Oczywiście żal byłoby mi opuszczać Bełchatów, żal odchodzić z klubu, w którym już coś się osiągnęło. GKS dał mi szansę pokazania się, wypromowania. Takie jest jednak życie, następują w nim zmiany czy to teraz, czy za pół roku.

    Czy znakomity występ przeciwko Wiśle, okraszony dwoma golami i asystą, zwiększa pana szansę na grę przeciwko Belgii w pierwszym składzie?

    - Trener Leo Beenhakker wie, na co mnie stać nawet bez tych goli. Przed Portugalią rywalizowałem z Grześkiem Rasiakiem i on zagrał. Zgrupowanie pokaże, kto zagra z Belgią. Jest nas kilku rywalizujących o miejsce w ataku. Jadę tam, żeby pokazać się selekcjonerowi. Po meczu z Portugalią kibice oczekują zwycięstwa.

    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.