Wybierz region

Wybierz miasto

    Pocztowy biznes - rozmowa z Radosławem Kazimierskim

    Autor: dziennik@dziennik.lodz.pl

    2006-11-29, Aktualizacja: 2006-11-29 04:49 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Jerzy Witaszczyk: Czy to już koniec strajku? Czy jutro klienci Poczty Polskiej nie zastaną zamkniętych drzwi, kiedy pójdą do swojego urzędu pocztowego? Czy listonosz przyniesie list, emeryturę lub rentę? Radosław ...

    Jerzy Witaszczyk: Czy to już koniec strajku? Czy jutro klienci Poczty Polskiej nie zastaną zamkniętych drzwi, kiedy pójdą do swojego urzędu pocztowego? Czy listonosz przyniesie list, emeryturę lub rentę?

    Radosław Kazimierski, rzecznik Poczty Polskiej: - Według moich informacji, Poczta pracuje wszędzie. W niektórych miejscowościach zostały zawarte porozumienia regionalne i pocztowcy wrócili do pracy. Formalnie strajki nie wszędzie są zakończone, ale zostały zawieszone na czas rozmów, które są prowadzone z pomocą mediatorów.

    Czy do rozwiązania sporu trzeba było angażować mediatora?

    - Rozmowy nie są łatwe. Nastąpiło zbliżenie stanowisk obu stron, ale wciąż nie są rozstrzygnięte kwestie finansowe, więc mediator jest potrzebny.

    Na opóźnieniu zyskuje wasz konkurent. Jeszcze nigdy wcześniej nie widziałem instytucji, która by się rozwijała tak szybko jak InPost. Czy nie macie obaw, że w 2009 roku, kiedy skończy się monopol Poczty Polskiej na niektóre usługi, zostaniecie zapędzeni przez konkurentów w kozi róg?

    - Obawy nie ma. Zdajemy sobie sprawę, że konkurencja jest zagrożeniem, że możemy tracić rynek. Wiemy, że nie mamy czasu i musimy się przygotowywać do liberalizacji rynku.

    Dotychczas te przygotowania nie były udane. Z ujawnionych fragmentów raportu NIK wynika, że w ostatnich latach jakość usług pocztowych się pogorszyła. Jak pan to wytłumaczy?

    - To dotyczy poprzedniego roku i pierwszego kwartału tego. W tamtym roku nastąpiła zmiana struktury organizacyjnej z regionalnej na biznesową. Niestety, to przedsięwzięcie nie było dobrze przygotowane. Brakowało procedur, niektóre rozwiązania się nie sprawdziły. Teraz wyniki już się poprawiają.

    Z tego, co mówią przedstawiciele listonoszy, konflikt został wywołany pośrednio przez byłych dyrektorów, którzy zostali odwołani ze stanowisk, ale pozostawiono im dyrektorskie pensje. To tych pieniędzy teraz brakuje na podwyżki...

    - Oczywiście, to dodatkowy, niepotrzebny koszt, jednak tych pieniędzy nie wystarczyłoby na podwyżki dla listonoszy, których jest 25 tysięcy. Zmiana struktury, o której mówiłem, zamiast zwiększyć liczebność służb eksploatacyjnych, zwiększyła liczbę kierowników i dyrektorów. W wyniku porozumienia ze związkami zawodowymi z 2005 roku, pojawił się zapis, że nie można zmienić uposażeń pracownikom odwołanym ze stanowisk. Stąd sprawa byłych dyrektorów, którzy wciąż biorą dyrektorskie pensje.

    Kiedy Poczta nadrobi zaległości z doręczeniem paczek, listów, przekazów pieniężnych, zwłaszcza dla emerytów i rencistów?

    - Już nadrabia. Bardzo chciałbym, żeby najpóźniej do końca tygodnia wszystkie przesyłki, także przekazy pieniężne znalazły się u adresatów. Jeśli idzie o emerytów i rencistów, wielu z nich samodzielnie pobrało pieniądze bezpośrednio w okienkach pocztowych, bez pośrednictwa listonoszy. Tym, którzy nie pobrali, listonosze doręczą przekazy w pierwszej kolejności.

    Czy Poczta już wyliczyła, ile straciła na strajku?

    - Jeszcze nie. Musimy liczyć się z roszczeniami klientów. Dopiero wtedy będziemy mogli coś na ten temat powiedzieć.

    Czy są już pierwsze roszczenia?

    - Nie, tylko medialne doniesienia.

    Jak będą rozstrzygane pretensje klientów?

    - Zgodnie przepisami, można zgłosić reklamację na poczcie. Jeśli nie zostanie uznana, klient może skorzystać z drogi sądowej.

  • (Radosław Kazimierski, rzecznik Poczty Polskiej)
  • Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.