Wybierz region

Wybierz miasto

    7 procent podwyżki albo strajk w szkołach?

    Autor: (mg)

    2006-12-27, Aktualizacja: 2006-12-27 03:27 źródło: Polska Dziennik Łódzki

    Nawet 20 tysięcy członków Związku Nauczycielstwa Polskiego w naszym województwie może wziąć udział w referendum strajkowym, przygotowywanym przez ten związek.

    Nawet 20 tysięcy członków Związku Nauczycielstwa Polskiego w naszym województwie może wziąć udział w referendum strajkowym, przygotowywanym przez ten związek. Organizatorzy chcą także zachęcić do głosowania co najmniej kilkanaście tysięcy niezrzeszonych pracowników szkół.

    Referendum w całym kraju potrwa od 8 stycznia do 15 lutego. Nauczyciele wszystkich typów szkół oraz pracownicy administracji i obsługi odpowiedzą na pytanie: "Czy wobec szkodliwej polityki rządu niszczącej system oświaty, a także wobec odstąpienia od zapowiadanych 7-procentowych podwyżek płac dla nauczycieli jesteś za przystąpieniem do jednodniowego ogólnopolskiego strajku ostrzegawczego pracowników oświaty?".

    Średnie zarobki nauczycieli stażystów wynoszą około 1450 zł, kontraktowych – 1800 zł, mianowanych – 2540 zł, a dyplomowanych – 3265 zł. To pensje brutto, uwzględniające dodatki: funkcyjny, za godziny nadliczbowe, stażowy oraz trzynastki.

    – Roman Giertych zapowiadał, że płace wzrosną o 7 procent, a realny wzrost ponad poziom inflacji wyniesie około 0,3 procent. Pensje stażystów wzrosną o 3,18 zł, a nauczycieli dyplomowanych o 6,27 zł. Nie możemy pozwolić na takie lekceważenie środowiska – mówi Marek Ćwiek, prezes ZNP w Łódzkiem.

    Ministerstwo edukacji nie widzi powodu do podejmowania przez nauczycieli akcji protestacyjnej. – Wicepremier Giertych wynegocjował pieniądze, które pozwolą na podwyżki rzędu 2,2 procent. W ubiegłym roku średni wzrost wynagrodzeń zasadniczych kształtował się na poziomie 1,5 procent – twierdzi Aneta Woźniak, rzecznik MEN.

    Jolanta Mossur, dyrektor Zespołu Szkolno-Gimnazjalnego nr 3 w Radomsku, nazywa proponowany wzrost wynagrodzeń kpiną. – Trudno to nawet nazwać podwyżką – dodaje.

    Według Janusza Bębna, dyrektora Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 w Łodzi, taka polityka wynagradzania pracowników oświaty spowoduje obniżenie jakości pracy szkół, bo nauczyciele będą szukać innych zajęć. – Już dziś nie można znaleźć inżynierów do nauki zawodu.

    Jeżeli pracownicy oświaty opowiedzą się w referendum za akcją protestacyjną, na początku będzie ona polegała m.in. na zamknięciu szkół na jeden dzień i oflagowaniu budynków. Zdaniem wielu nauczycieli, taka forma protestu nic nie da. – Tylko zamykając szkoły i strajkując do skutku, a nie przez jeden dzień, możemy wywalczyć pensje na przyzwoitym poziomie – uważa Adam Dłutkiewicz, polonista w ZSP nr 3 w Łodzi.

    Zarząd Główny ZNP zapowiada, że decyzje, dotyczące ewentualnych dalszych form protestu, zapadną po ogłoszeniu wyników referendum. ZNP na razie nie bierze pod uwagę strajku bezterminowego. Wielu rodziców uczniów byłoby temu przeciwnych. – Zgadzam się, że nauczyciele powinni więcej zarabiać, ale kilkutygodniowy strajk może oznaczać zaległości nie do nadrobienia – mówi Andrzej Maciejak, ojciec trzecioklasistki z Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Łodzi.

    Oświatowa "Solidarność" nie weźmie udziału w referendum. – Bez niego też wiemy, jakie są nastroje. Zwróciliśmy się do parlamentarzystów, prezydenta i premiera, aby uruchomili pieniądze na podwyżki. Muszą się one znaleźć – twierdzi Jan Lipiński, przewodniczący Regionalnej Sekcji Oświaty Ziemi Łódzkiej NSZZ "Solidarność".




    Sonda

    Czy uczniom należy zabronić korzystania z telefonów komórkowych w szkole?

    • tak (64%)
    • nie (36%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.